Główna para jednak w dół, silny dolar

2016-02-23

Na samym początku lutego wykres kursu eurodolar wybił się, jak pamiętamy, z dwumiesięcznej konsolidacji, ostrym ruchem przechodząc przez okolicę 1,1060-80. Później notowano szczyty przy 1,1375, ale gdy rynek uznał, że być może nastąpi poprawa na rynku ropy, Chiny jeszcze nie runą, a Mario Draghi zasili w marcu rynki tanim pieniądzem – wykres zaczął przeć z powrotem na południe.

 

 

Dawne ograniczenie konsolidacyjne (górne) było jednak przez dobrych kilka dni wsparciem, dziś jednak pękło. Notowano już zejścia do 1,10 – i dotyczy to korpusu świecy, jak to przynajmniej na razie widać, a nie tylko knota. To może sugerować, że nawet jeśli jutro, pojutrze czy ogólnie w tygodniu ceny korekcyjnie cofną się do 1,1120-30 – to wyżej już nie. Ba, nawet 1,1070 może się okazać oporem.

 

Z drugiej strony, do samego przebicia 1,10 potrzebny byłby pewnie jakiś impuls. Na przykład: słabe dane z Europy (jutro poznamy niemieckie PKB i indeks Ifo), ale bez osłabiania globalnego sentymentu, czyli np. bez załamania w cenach ropy czy w Szanghaju na giełdzie. Dziś zresztą już taki scenariusz był widoczny: ropa crude jest po 33,60-70 dolara, to wzrost dzienny o ponad 5,35 proc., giełdy generalnie poszły w górę, ale np. dane PMI z Europy nie były przesadnie przebojowe. Niemiecki PMI wzrósł dla usług, ale dla przemysłu sporo spadł – z 52,3 pkt do 50,2 pkt, czyli dominacja optymistów jest już tylko minimalna. Spadł też (z 52,3 pkt do 51 pkt) przemysłowy PMI dla Eurolandu. W obu przypadkach mowa o ruchach gorszych od prognoz. Co prawda możemy dodać, że w USA też odnotowano ruch zniżkowy, ale zapewne za umocnieniem dolara nie stoi teraz sama wiara w wyższość tamtejszej gospodarki.

 

Mocne ruchy widać było na GBP/USD – maksima sięgały 1,43 (wczoraj były jeszcze wyższe), ale w minimach notowano spadki do 1,4060. Ba, na GBP/PLN obserwować mogliśmy spadek z 5,6435 do niewiele ponad 5,56. Teraz jest ok. 5,5975. Takie ruchy to skutek tego, że premier Cameron napotkał pewnego rodzaju frondę w swojej partii – mianowicie torysowski polityk Boris Johnson, burmistrz Londynu, wszczał kampanię na rzecz referendum w sprawie Brexitu (i oczywiście zachęca do tego, by z Unii wyjść). Porozumienie na linii Wielka Brytania – Bruksela zostało w ten sposób niejako osłabione czy postawione pod znakiem zapytania. Wielkiej Brytanii pogroziła też agencja Moody's, sugerując, że Brexit mógłby poskutkować obniżeniem perspektywy kredytowej Wysp do negatywnej.

 

 

Nasz rynek

Na EUR/PLN mamy udany rozwój sytuacji przy słabnącym euro. Notowane są poziomy 4,3565 – co jest o tyle istotne, że przebito ubiegłotygodniowe, piątkowe minima, tj. wsparcie przy 4,3650-70. Jeśli EUR/USD zszedłby jakimś mocniejszym ruchem poniżej 1,10 (a w perspektywie przyszłych dni, tym bardziej zaś tygodni, jest to nader prawdopodobne), to na EUR/PLN moglibyśmy przeć do okolic 4,33 czy nawet 4,30.

 

Gorzej wyglądają sprawy z perspektywy kupujących dolara. Tragedii nie ma, jeśli patrzeć na szczyty z ostatnich kilkunastu dni – ale dramat już trochę tak. Mocno przetestowano lokalny opór na 3,9615 – w istocie wychodząc momentami w górę dużo wyżej. Teraz jesteśmy poniżej 3,96. Wiadomo, to przełożenie z eurodolara. Oczywiście to, że nie będzie (raczej) wyższych stóp dolarowych w marcu w jakiś sposób pomaga złotemu, ale skoro dolar mimo tego zyskuje – to zyskuje, także i na naszej parze. Jeśli miałoby tak być dalej, to być może najbliższa mała korekta, zejście o 2-3 grosze w dół – będzie na pewien czas ostatnią okazją do w miarę tanich zakupów. Na razie jednak nie przesadzajmy z taką atmosferą – od 16 lutego mimo wszystko broni się lokalny, krótkoterminowy mini-trend boczny.

 

Autor:

Tomasz Adam Witczak

FMC Management sp. z o.o.

Analityk Rynków Finansowych

 

Powyższy komentarz walutowy ma charakter wyłącznie informacyjny i nie jest rekomendacją w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku. Przedstawiony komentarz walutowy i przedstawione prognozy walutowe nie powinny stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Kantor.pl, ani właściciel serwisu i jego partnerzy nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym komentarzu, ani za szkody poniesione w ich wyniku. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Kantor.pl jest zabronione.

 

powrót


Serwis kantor.pl wykorzystuje pliki cookies. Użytkowanie serwisu oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Więcej informacji tutaj
Znaki towarowe banków są własnością ich właścicieli, a na stronach Serwisu zostały umieszczone jedynie w celach informacyjnych