Popołudniowy komentarz do rynku złotego – złoty stabilny do euro
czwartek, Styczeń 27th, 2011
Złoty w poniedziałek praktycznie nie zmienił swojej wartości w relacji do euro i lekko umocnił się do dolara, reagując na wzrost kursu EUR/USD do najwyższego poziomu od 2 miesięcy. O godzinie 18:18 kurs USD/PLN testował poziom 2,8321 zł, a EUR/PLN 3,8714 zł. Złoty pozostawał względnie stabilny, reagując jedynie na zmiany sytuacji na parze EUR/USD. Inwestorzy zignorowali zarówno przedstawione dziś szczegóły reformy emerytalnej przez Michała Boniego, co nie niewątpliwie może mieć wpływ na sytuację na rynku długu. Zignorowana też została „gołębia” wypowiedź Zyty Gilowskiej z Rady Polityki Pieniężnej. Zwróciła ona uwagę, że analizy Narodowego Banku Polskiego wskazują na spadek presji inflacyjnej w drugiej połowie roku. Jednocześnie dodała, że tempo wzrostu gospodarczego Polski jest za niskie, by ryzykować jej chłodzenie. Stanowisko Gilowskiej nie zmienia układu sił w Radzie, stąd też wciąż prawdopodobieństwo marcowej podwyżki stóp jest duże. Inwestorzy zignorowali dziś także podwyżkę stóp procentowych na Węgrzech o 25 punktów bazowych. Po tej decyzji główna stopa kształtuje się na poziomie 6%. We wtorek nastroje na rynku walutowym w dalszym ciągu będą kreowane przez sytuację na rynkach globalnych. Jakkolwiek nieco emocji może przysporzyć publikacja wstępnych szacunków brytyjskiego PKB za IV kwartał, czy też publikacja indeksu zaufania amerykańskich konsumentów za styczeń, to na rynkach powinno dominować wyczekiwanie na wyniki środowego posiedzenia FOMC. To jedno z wydarzeń obecnego tygodnia. Dlatego też podobnie jak dziś, należy oczekiwać spokojnych wahań, moderowanych jedynie zmianami kursu EUR/USD. W rozpoczynającym się tygodniu, oprócz posiedzenia FOMC i zaplanowanej na piątek publikacji wstępnych danych nt. amerykańskiego PKB za ostatni kwartał 2010 roku, potencjalnym źródłem impulsów dla złotego mogą okazać się polskie dane. W piątek Główny Urząd Statystyczny opublikuje wstępne szacunki PKB za 2010 rok (prognoza: 3,8% R/R), a także grudniowe dane o sprzedaży detalicznej (prognoza: 9,5% R/R) i stopie bezrobocia (prognoza: 12%).
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Popołudniowy komentarz do rynku złotego – Brak impulsów, brak zmienności
wtorek, Styczeń 18th, 2011
Złoty w poniedziałek osłabił się do dolara i lekko umocnił do euro, podążając w ślad za zmianami notowań EUR/USD. Brak świętujących inwestorów z USA, przy jednoczesnym braku potencjalnych impulsów w postaci publikowanych danych makroekonomicznych, wyraźnie ograniczył zmienność na rynku walutowym. Większe wahania miały miejsce jedynie w godzinach porannych, gdy rynek przystąpił do pozycjonowania się po weekendzie. Kolejne godziny upłynęły jednak już pod znakiem stabilizacji. Oczekiwanie na wyniki rozpoczynającego się jutro dwudniowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej, również sprzyjało mniejszej zmienności. Bez wpływu na notowania polskiej waluty pozostała informacja o wyraźnym spadku środków walutowych zgromadzonych na rachunku Ministerstwa Finansów. Resort poinformował, że na koniec grudnia stopniały one do 1,634 mld EUR z ponad 5 mld EUR w listopadzie. To potwierdziło pojawiające się wcześniej plotki, że ministerstwo wymieniało pod koniec roku waluty na rynku. We wtorek sytuację na rynku walutowym z jednej strony będą kształtować impulsy płynące z rynków globalnych, w tym przede wszystkim reakcja na publikację danych o inflacji CPI w Wielkiej Brytanii, niemieckiego indeksu ZEW oraz amerykańskiego indeksu NY Empire State. Z drugiej, publikowane przez Główny Urząd Statystyczny, grudniowe dane o wynagrodzeniach i zatrudnieniu w Polsce. Z trzeciej natomiast, oczekiwanie na środową decyzję Rady Polityki Pieniężnej. O godzinie 16:38 kurs USD/PLN testował poziom 2,9094 zł, a EUR/PLN 3,8676 zł. Dzisiejsze wahania nie zmieniają sytuacji na wykresach tych indeksów. Ta w dalszym ciągu jest korzystna dla polskiej waluty.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – rynek dostał potwierdzenie
czwartek, Październik 14th, 2010Większość członków Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) jest gotowa na dalsze łagodzenie polityki pieniężnej w niezbyt odległej przyszłości, wynika z opublikowanego wczoraj protokołu z wrześniowego posiedzenia FOMC. Inwestorzy dostali więc ostateczne potwierdzenie, że kolejna runda luzowania polityki pieniężnej będzie mieć miejsce w listopadzie. Pytanie tylko, czy to nie jest już w cenach, a rynki nie będą potrzebowały nowych impulsów, żeby kontynuować dotychczasowe trendy?
Protokół zgodny z oczekiwaniami
Członkowie FOMC zwracali na posiedzeniu w dniu 21 września uwagę, że kolejne dostosowanie polityki będzie konieczne, jeżeli „wzrost gospodarczy będzie zbyt wolny, żeby możliwe był satysfakcjonujące zmniejszenie bezrobocia lub też jeśli inflacja będzie utrzymywała się poniżej poziomów odpowiadających polityce Fed”. To dostosowanie miałoby polegać przede wszystkim na kupowaniu długoterminowych papierów skarbowych oraz na podjęciu kroków zmierzających do wzrostu oczekiwań inflacyjnych. W protokole podkreślono ponadto, że obecnie ożywienie w amerykańskiej gospodarce jest powolne, ale powinno ono stopniowo przyśpieszyć w przyszłym roku. Mając na uwadze, że temat quantitative easing nr 2 rozgrywany jest praktycznie od pierwszych dni września, takie ostateczne potwierdzenie rynkowych oczekiwań, może być już w cenach. Dlatego rynki będą potrzebować nowych impulsów. Jednym z nich może być sezon wyników na Wall Street.
Wczoraj Intel…
Wczoraj po sesji w USA raport kwartalny opublikował Intel. Zysk spółki wzrósł w III kwartale 2010 roku o 59% do 2,96 mld dolarów, co w przeliczeniu na jedną akcję daje 52 centy. Przychody wzrosły w tym okresie do 11,1 mld dolarów z 9,4 mld dolarów rok wcześniej. Analitycy ankietowani przez Thomson Reuters szacowali zysk na akcję na poziomie 50 centów, a przychody na poziomie 11 mld dolarów. Intel jednocześnie poinformował, że w IV kwartale oczekuje przychodów na poziomie 11,0-11,8 mld dolarów (prognozy analityków: 11,3 mld dolarów). Inwestorzy dobrze przyjęli raport kwartalny i prognozy Intela. W handlu posesyjnym jego akcje podrożały.
…dziś JP Morgan Chase
Wydarzeniem środy będzie publikacja raportu kwartalnego przez JP Morgan Chase. Prognozy analityków ankietowanych przez Thomson Reuters, odnośnie wypracowanego w III kwartale br. zysku na akcję wahają się w przedziale 0,51-1,12 dolara, przy średniej prognoz na poziomie 0,88 dolara. Przychody w tym czasie mają sięgnąć 24,6 mld dolarów. W analogicznym kwartale 2009 roku zysk netto wyniósł 3,6 mld dolarów, czyli 82 centy na akcję. JP Morgan Chase opublikuje swój raport o godzinie 13:00 polskiego czasu.
Dolar traci, surowce drożeją
Publikacja protokołu z posiedzenia FOMC stała się impulsem do osłabienia dolara. Efektem jest obserwowany dziś rano powrót kursu EUR/USD do 1,3977 z poziomu 1,3775 testowanego jeszcze wczoraj (wzrost ten częściowo wsparła wczorajsza wieczorna wypowiedź Webera o potrzebie wycofania się ECB z nadzwyczajnych środków wspierających gospodarkę). W dalszym ciągu jednak poziom 1,40, podobnie jak 1,60 w przypadku GBP/USD, pozostaje istotnym psychologicznym oporem. Dlatego jego pokonanie będzie wymagać nowych impulsów.
Słabszy dolar automatycznie wsparł ceny surowców. Pomogły informacje o ożywionej akcji kredytowej w Chinach. We wrześniu suma nowych kredytów sięgnęła prawie 600 mld CNY i była o 20% wyższa od oczekiwań. Dane te korelują z odnotowanym w tym samym miesiącu rekordowo wysokim importem do Chin, co jest kolejnym potwierdzeniem silnego popytu wewnętrznego. Dopóki chińskie władze w sposób zdecydowany nie zaczną chłodzić koniunktury, czynniki te będą pozytywnie wpływać na nastroje na rynkach globalnych.
Środowe kalendarium
Środowe kalendarium jest bogate w wydarzenia. Oprócz wspomnianego raportu Intela oraz opublikowanych nad ranem raportów z Chin, inwestorzy poznają jeszcze dane z brytyjskiego rynku pracy, raport o produkcji przemysłowej w Strefie Euro, inflację CPI w Polsce, tygodniowe dane nt. wniosków o kredyt hipoteczny w USA oraz amerykański raport o cenach importu i eksportu. Na godzinę 22:10 zaplanowane jest jeszcze wystąpienie szefa Fed. Nie będzie ono jednak związane z bieżącą polityka monetarną, więc pozostanie bez echa.
Popołudniowy komentarz do rynku złotego – EBC podnosi prognozy, ale złoty traci
piątek, Wrzesień 3rd, 2010Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – siła plotki czyli odbicie na Wall Street
piątek, Lipiec 23rd, 2010Bernanke w centrum uwagi
Plotka o obniżeniu stopy oprocentowania rezerw amerykańskich banków w naturalny sposób zwraca uwagę inwestorów na dzisiejsze wystąpienie szefa Fed przed Komisją Bankową Senatu USA, gdzie przedstawi półroczny raport nt. polityki monetarnej. Rozpocznie się ono o godzinie 16:00. Szef Fed przede wszystkim powinien dążyć do uspokojenia rynków finansowych. Seria słabych danych makroekonomicznych, wywołała bowiem obawy o drugie uderzenie recesji. Stąd też jego wypowiedzi będą raczej utrzymane w gołębim tonie. Bernanke z pewnością kolejny raz zapewni, że amerykańska gospodarka rozwija się w umiarkowanym tempie. Odnosząc się natomiast do sygnalizowanego w ostatnich tygodniach spowolnienia, powinien powtórzyć za protokołem z czerwcowego posiedzenia FOMC, że w razie konieczności zostaną podjęte środki wspierające wzrost gospodarczy. Zapewnienie pewnej równowagi wymagałoby natomiast podkreślenia, że Fed ma w dyspozycji nie tylko narzędzia wspierające gospodarkę, ale także przeciwdziałające inflacji.
Wall Street a EUR/USD
Wtorkowe wzrosty na Wall Street, nie znalazły odbicia w zwyżce kursu EUR/USD, pomimo że wcześniej para ta spadał z poziomu powyżej 1,30 do 1,2841 dolara w ślad za tracącymi europejskimi giełdami i kontraktami terminowymi na główne amerykańskie indeksy. Ten chwilowy brak korelacji znajduje uzasadnienie w sytuacji technicznej. Po 1,5-miesiąca wzrostów, konsekwencją czego było pokonanie przed tygodniem znajdującej się na 1,27 linii bessy, psychologiczna bariera 1,30 dolara został wykorzystany do realizacji zysków. Nie jest wykluczone, że przedłuży się ona aż do piątkowej publikacji wyników stress-testów, jakim poddane zostały europejskie banki. Przy czym jej pogłębienie będzie możliwe tylko wówczas, gdy pogorszą się nastroje na rynkach światowych. W innym przypadku korekta może przyjąć postać konsolidacji wokół poziomu 1,29 dolara.
Środowe kalendarium
Środowe kalendarium jest ubogie w publikacje i wydarzenia, mogące mieć istotny wpływ na decyzje inwestorów. Oprócz wspomnianego wystąpienia szefa Fed w Kongresie, figuruje w nim publikacja protokołu z ostatniego posiedzenia Banku Anglii (godz. 10:30), tygodniowych danych nt. wniosków o kredyt hipoteczny w USA (godz. 13:00) i tygodniowego raportu o zapasach paliw w USA (godz. 16:30). Uzupełnieniem tych wydarzeń będą raporty kwartalne amerykańskich spółek. Przed sesją na Wall Street wyniki opublikuje m.in. Coca Cola (prognoza: 1,03 dol.), Morgan Stanley (prognoza: 0,48 dol.) i Wells Fargo (prognoza: 0,54 dol.).
Poranny komentarz rynkowy – Chińsko-amerykańskie impulsy
poniedziałek, Lipiec 19th, 2010Protokół z posiedzenia FOMC
Z protokołu po posiedzeniu FOMC w dniach 22-23 czerwca wyłania się znacznie mniej optymistyczny obraz amerykańskiej gospodarki, niż można tego było oczekiwać. Doskonale ukazuje to korekta prognoz wzrostu gospodarczego na ten rok do 3,0-3,5% z 3,2-3,7% szacowanych jeszcze w kwietniowej projekcji. Zaniepokojenie władz monetarnych pierwszymi sygnałami osłabienia, wyraża się też w proponowanej gotowości do rozważenia wprowadzenia dodatkowych środków stymulujących wzrost gospodarczy, jeżeli obserwowane w maju i czerwcu pogorszeni sytuacji ekonomicznej będzie się pogłębiać. Jednocześnie zgodzono się, że Fed dalej powinien szukać dróg wyjścia z ultra łagodnej polityki monetarnej.
BoJ też skorygował prognozy wzrostu gospodarczego
Prognozy wzrostu gospodarczego skorygował także Bank Japonii (BoJ), który dziś w nocy zakończył swe posiedzenie brakiem decyzji o zmianie wysokości stóp procentowych (główna stopa utrzymuje się na poziomie 0,1%). Bank podniósł do 2,6% z wcześniej szacowanych 1,8%, prognozę wzrostu gospodarczego na kończący się w marcu 2011 rok fiskalny 2010/2011. To oznacza, że będzie to najszybszy wzrost od 10 lat. Nie zrobiło to jednak większego wrażenia na rynku. Poprzednie prognozy uważane były za bardzo konserwatywne. Ponadto wymowę tej korekty zmniejszała jednoczesna redukcja do 1,9% z 2% prognoz na lata 2011/2012. Decyzja Banku Japonii, co nie jest większym zaskoczeniem, nie wywołała większych emocji na rynkach. Potencjalny wpływ może natomiast mieć, zaplanowana na godzinę 9:15 czasu polskiego, konferencja prasowa po dzisiejszym posiedzeniu.
Dane z Chin, czyli wszystkie plotki potwierdzone
W II kwartale 2010 roku, dynamika wzrostu gospodarczego w Chinach obniżyła się do 10,3% R/R z 11,9% odnotowanych w pierwszych trzech miesiącach roku, poinformował w czwartek w nocy chiński urząd statystyczny. Rynek prognozował wzrost PKB o 10,5%.
Razem z danymi kwartalnymi, na rynek trafiła cała seria czerwcowych raportów makroekonomicznych. Inflacja konsumencka nieoczekiwanie spadła do 2,9% R/R z 3,1% miesiąc wcześniej, podczas gdy oczekiwano jej wzrostu do 3,3%. Równie dużym zaskoczeniem był spadek inflacji producenckiej do 6,4% R/R z 7,1% w maju, wobec prognozowanego spadku jedynie do 6,9%. W obu przypadkach zaskoczenie nie było jednak pełne. Wczoraj pojawiły się plotki, że dane mogą znacznie różnić się od oficjalnych prognoz. Okazały się one prawdziwe. Przedmiotem wspomnianych plotek były też czerwcowe dane o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej w Chinach. Spekulowano, że wskaźniki te zanotują wzrost odpowiednio o 13,6% R/R i 18,3% R/R, wobec oficjalnie prognozowanych 15,3% i 18,8%. Ostatecznie w czerwcu produkcja była o 13,7% wyższa niż przed rokiem, a sprzedaż o 18,3%. Niższa od zakładanej dynamika PKB w II kwartale br., przy jednoczesnym wyraźnym spadku w czerwcu wskaźników CPI i PPI, jak również obawy przed zbyt silnym spowolnieniem w II połowie roku sprawią, że chińskie władze powstrzymają się od dalszego zaostrzania polityki monetarnej. To zaś miałoby pozytywny wpływ ceny surowców. Zwłaszcza miedzi.
Debiut AgBanku mógł rozczarować
Publikacja dynamiki PKB oraz serii czerwcowych danych makroekonomicznych, nie było jedynym wydarzeniem czwartku w Chinach. Był nim także debiut Agricultural Bank of China (Chiński Bank Rolniczy) na giełdzie w Szanghaju. Ten, jeden z czterech największych chińskich banków, rozpoczął notowania od wzrostu o 2,2% do 2,74 juana (0,41 dolara). Taki wynik mógł lekko rozczarować. Oczekiwano wzrostu o 3-5% w stosunku do ceny emisyjnej. Debiut Agricultural Bank of China ogniskuje uwagę nie tylko z uwagi na wielkość banku, ale przede wszystkim na wyrażane przez część rynku oczekiwania, że okaże się on momentem zwrotnym dla chińskiej giełdy, która spada od wielu miesięcy. W piątek 16 lipca 2010 akcje Agricultural Bank of China zadebiutują na giełdzie w Hong Kongu.
JP Morgan Chase publikuje wyniki
Chiński Bank Rolniczy nie jest jedynym bankiem, który koncentruje na sobie uwagę inwestorów w czwartek. Ci równie mocno będą przyglądać się JP Morgan Chase. O godzinie 12:30 opublikuje on wyniki za II kwartał 2010 roku. Rynek oczekuje 74 centów zysku na akcję, przy przychodach na poziomie 25,45 mld dol. W świadomości inwestorów amerykańskie banki uchodzą za segment rynku, który w największym stopniu może zawieść oczekiwania w tym sezonie wyników. Ta świadomość, jak również niskie oczekiwania co do wyników sprawiają, że paradoksalnie znacznie łatwiej będzie o pozytywną, niż negatywną niespodziankę.
Czwartkowe kalendarium
Dzisiejsze kalendarium, podobnie jak wczorajsze, jest wypełnione po brzegi. Tym razem wyłącznie przez raporty makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych. O godzinie 14:30 zostanie opublikowana inflacja PPI (prognoza: 3,1% R/R), indeks NY Empire State (prognoza: 18,7) i tygodniowe dane o tzw. nowych bezrobotnych (prognoza: 450 tys.), o godzinie 15:15 produkcja przemysłowa (prognoza: -0,1% M/M), a o 16:00 indeks Fed z Filadelfii (prognoza: 10). Doświadczenie ostatnich tygodni uczy, że bezpieczniej założyć odczyty gorsze od prognoz.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Czerwiec na globalnych rynkach finansowych – gorące lato
poniedziałek, Lipiec 5th, 2010Trzy ogniska zagrożeń
Na początek warto podkreślić, iż do tego aby na rynku w ogóle dochodziło do większych korekt potrzebna jest zmiana poglądów przynajmniej części inwestorów. Gdyby część rynku nie obawiała się powrotu recesji i nie dostosowywała odpowiednio swoich portfeli nie doszłoby do długo wyczekiwanej korekty na rynku akcji, na rynkach surowców przemysłowych, czy walut wschodzących. Nawet jeśli wizja drugiego dna wydaje się przesadzona, obawy nie są całkowicie bezpodstawne. W poniższym tekście przedstawiamy trzy procesy istotne dla globalnej koniunktury i tym samym dla skali pogorszenia nastrojów na rynkach. W kolejnych częściach miesięcznika zastanawiamy się jak groźna jest obecnie sytuacja na głównych indeksach giełdowych oraz na GPW, opisujemy wpływ koniunktury (a w zasadzie jej braku) na rynek walutowy, w tym fenomen franka szwajcarskiego, wreszcie spoglądamy nieco bliżej na sytuację na rynku miedzi.
USA – rynek pracy nadal kluczem
O zagrożeniu podwójnym dnem pisaliśmy już w lutowym miesięczniku (oczywiście o zagrożeniu było głośno przy okazji korekty, która nawiedziła wtedy rynki akcji). Tekst ten zakończyliśmy sformułowaniem:
Podsumowując, drugie dno recesji w dosłownym sensie jest obecnie mało prawdopodobne. Wyzwaniem dla amerykańskiej gospodarki jest jednak utrzymanie dotychczasowego tempa ożywienia. Bez wzrostu zatrudnienia może być o to trudno.
Aktualność tego podsumowania pozostała niezmieniona. Dane za marzec i kwiecień zdawały się sugerować stopniową poprawę sytuacji na rynku pracy, zaś dane za kwiecień i maj – coraz lepsze nastroje gospodarstw domowych. Kolejne publikacje jednak bardzo wyraźnie rozczarowały i problem pozostaje jak najbardziej aktualny. Bez ożywienia na rynku pracy gospodarstwa domowe nie będą skłonne do zgłoszenia wyższego popytu, co oznacza, że wygaśnięcie impulsu fiskalnego (co doskonale obrazuje załamanie popytu na nieruchomości mieszkalne po wygaśnięciu ulg podatkowych) i wyhamowanie procesu odbudowywania zapasów przełoży się na niższe tempo ożywienia. Nie oznacza to jeszcze jednak powrotu do recesji, chyba, że do takiego scenariusza „dołożą” się Azja i Europa. W przypadku USA warto monitorować zależności na linii: rynek pracy (zwłaszcza zmiany zatrudnienia w sektorze prywatnym) – nastroje gospodarstw domowych (głównie wskaźnik Conference Board) – popyt prywatny (sprzedaż detaliczna i zamówienia dóbr trwałego użytku).
Europa – mania oszczędzania i rola eksportu
Konieczność oszczędzania w wybranych krajach strefy euro jest bezapelacyjna. Również w przypadku Niemiec czy Francji stan finansów publicznych nie jest idealny i stąd rządowe plany konsolidacji fiskalnej. Jednoczesne oszczędzanie w całej strefie euro (oraz na dodatek w Wielkiej Brytanii) musi jednak wywrzeć negatywny wpływ na tempo wzrostu gospodarczego. W tych okolicznościach koniunkturę w strefie, szczególnie w Niemczech, ratuje eksport, który dzięki słabszemu euro stał się bardziej konkurencyjny (to zresztą zasadniczy powód nad wyraz dobrej koniunktury na niemieckim rynku akcji oraz „stabilizator” koniunktury na GPW). Gdyby problem niezrównoważonych finansów publicznych dotyczył tylko Europy, a w innych częściach globu notowalibyśmy zdrowy wzrost gospodarczy, wtedy zacieśnienie fiskalne i szukanie wzrostu w eksporcie byłoby naturalnym rozwiązaniem. Jednak przy słabnącym tempie wzrostu w USA i dużym znaku zapytania postawionym przy Azji, strategia ta niesie istotne ryzyka. Negatywny efekt programów oszczędnościowych dla wzrostu jest pewien, trwałość dobrej koniunktury eksportu – już nie. W tym kontekście warto monitorować niemieckie dane o produkcji i eksporcie, a także indeks Ifo.
Chiny – złe informacje z czarnej skrzynki
Wzrost japońskiego indeksu Tankan do poziomów nienotowanych od początku kryzysu to niewątpliwie zasługa popytu z kontynentalnej Azji. Azja jest nadzieją na wyjście z kryzysu globalnej gospodarki, co sygnalizowali już szefowie Fed i EBC. Najistotniejszą rolę odgrywają Chiny ze względu na skalę i potencjał gospodarki. Jednak również chińskiej gospodarki dotyczą największe znaki zapytania. Na początku roku chińskie władze obawiały się przegrzania gospodarki, wzrostu inflacji oraz baniek spekulacyjnych na lokalnych rynkach nieruchomości. To skłoniło je do trzykrotnej podwyżki stopy rezerw obowiązkowych oraz dość dyskrecjonalnych ograniczeń ilościowych kredytu.
Problem polega na tym, iż nikt do końca nie wie, jaki te działania mogą przynieść efekt. Jeśli notowane ostatnio spadki indeksu PMI (do 52,1 pkt. wobec 56,6 pkt. w grudniu 2009 roku i 55,7 pkt. jeszcze w kwietniu 2010) odzwierciedlają proces bilansowania wzrostu, Azja ciągle będzie pomagać w globalnym ożywieniu. Z pewnością warto jednak przyglądać się danym o aktywności, produkcji przemysłowej, chińskich obrotach handlowych i cenach konsumenta. Najgorszy z możliwych to scenariusz spadku aktywności i jednoczesny wzrost cen konsumenta.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Komentarz do rynku złotego – Złoty czeka na dane z USA
poniedziałek, Lipiec 5th, 2010Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – Bernanke: jest arsenał, nie ma decyzji
czwartek, Luty 11th, 2010- Potwierdzenie harmonogramu wycofania programów płynnościowych (szczegóły na stronie Fed: http://www.federalreserve.gov/newsevents/testimony/bernanke20100210a.htm)
- Zamiar wprowadzenia stopy depozytowej i być może mianowanie jej okresowo jako głównej stopy Fed
- Zamiar wykorzystania operacji reverse repo i wprowadzenia depozytów terminowych dla banków
- Propozycja wprowadzenia docelowej sumy do ściągnięcia z systemu bankowego (za pomocą reverse repo i depozytów) na dany okres
- Zamiar rolowania zapadających obligacji skarbowych ale nie hipotecznych
Powyższe proponowane zmiany oznaczają, iż polityka pieniężna nie będzie tak prosta w interpretacji dla uczestników rynku jak przed kryzysem. Zamiast jednej stopy Fed może wykorzystywać kilka narzędzi jednocześnie. Może się na przykład okazać, że rynek będzie koncentrował swoją uwagę na łącznych zmianach stopy depozytowej i proponowanej do ściągnięcia ilości pieniądza. Interpretacja tych zmian będzie jednak zapewne różna przez różnych inwestorów. Należy jednak pamiętać, iż są to na razie jedynie propozycje, a konkretne ustalenia będą wprowadzane na posiedzeniach Fed. Należy również podkreślić, iż choć Ben Bernanke szczegółowo wyjaśniał opisane narzędzia, bardzo silnie podkreślał, iż jest to plan na bliżej nieokreśloną przyszłość. Jeśli cokolwiek można było wywnioskować z tego wystąpienia odnośnie czasu, to że Fed woli raczej ryzyko pozostawienia zbyt luźnej polityki pieniężnej na zbyt długo, niż zdławienia wzrostu gospodarczego. Tym samym jest ono raczej negatywne dla dolara.
Reakcja rynku na tekst wystąpienia była niejednoznaczna. Początkowo dolar umacniał się, ale był to raczej pokaz siły niedźwiedzi ponieważ, trudno oczekiwać aby pierwsze ruchy nastąpiły już po zapoznaniu się z treścią (dość długiego jednak) wystąpienia. Można raczej wnioskować, iż po lekturze wystąpienia inwestorzy odwracali wcześniejszy ruch. Sytuacja techniczna na parze EURUSD zaczyna się komplikować. Pisaliśmy o dwóch dziennych doji mogących dać bykom siłę do odbicia. Z drugiej strony wzrost zawrócił na ważnym oporze 1,3850 i wydawało się, iż sprzedający mają sytuację pod kontrolą. Fala impulsu (spadkowa) została jednak tym razem dość szybko zdławiona, co może sugerować wyczerpanie ruchu spadkowego. Z drugiej strony o scenariuszu wzrostowym będziemy mogli mówić dopiero w momencie, gdy pokonany zostanie opór 1,3850. Sytuacja waży się również na parze EURJPY, gdzie po silnych spadkach korekcyjne odbicie dotarło to wybitego wcześniej wsparcia 124,30. Zatrzymanie wzrostów w tym miejscu nie jest przypadkowe. Jeśli rynek powróci do spadków, będzie to potwierdzeniem siły sprzedających, lecz ewentualne wyjście powyżej wspominanego poziomu mocno skomplikuje sytuację. Niebagatelny wpływ na te rynki może mieć spekulacja wobec dzisiejszego spotkania liderów UE, gdzie omawiany będzie pakiet pomocy dla Grecji.
Niezdecydowanie mamy również na globalnych rynkach akcji. Wyjątkiem są Chiny, gdzie byki odnoszą coraz większe sukcesy. Tym razem planów nie pokrzyżowały im dane o inflacji – co prawda wzrost cen producenta był wyższy niż oczekiwano (4,3% wobec 3,9%), ale wzrost cen konsumenta znacznie niższy (1,5% wobec 2,2%). Świetne dane napłynęły również z Australii, gdzie w styczniu przybyło niemal 53 tys. nowych miejsc pracy (oczekiwano 15 tys.). To bardzo duże wzmocnienie dla dolara australijskiego, który ostatnio był pod dużą presją. Notowania pary AUDUSD wzrosły do poziomu 0,8880 i są blisko oporu 0,8915. W średniej perspektywie szanse na wzrost notowań pary z pewnością zwiększyłoby wybicie oporu 1,3850 w notowaniach EURUSD. Warto zwrócić jeszcze uwagę na wczorajsze dane o bilansie handlowym w USA. Choć zgodnie z oczekiwaniami nie miały one większego wpływ na rynek pokazują dwie ciekawe tendencje. Po pierwsze rośnie deficyt handlowy USA (wyniósł w grudniu 40,2 mld USD wobec oczekiwanych 35,8). To potwierdza, iż wraz z ożywieniem gospodarczym wrócimy do problemu podwójnego deficytu w USA. Po drugie, rosną obroty handlowe i to w imponującym tempie, co jest kolejnym potwierdzeniem poprawy sytuacji gospodarczej. Dziś najważniejszą publikacją są amerykańskie tygodniowe dane o nowych bezrobotnych. Rynek po raz kolejny oczekuje spadku (z 480 do 460 tys.), ale należy przypomnieć, iż kilka ostatnich tygodni z rzędu przeżywał rozczarowanie (więcej w tym temacie tu: http://www.xtb.pl/strona.php?komentarz=13312). Jeśli na rynkach akcji (i prawdopodobnie EURUSD również) ma nastąpić odbicie, tym razem dane nie mogą rozczarować inwestorów.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL






