Komentarz do rynku złotego – złoty czeka na RPP, ciekawiej na GBP/PLN
piątek, Maj 20th, 2011
Złoty, po porannej nieudanej próbie umocnienia, pozostaje stabilny blisko poziomów z wczorajszego zamknięcia w relacji do dolara i euro. Rynek czeka na decyzję Rady Polityki Pieniężnej ws. stóp procentowych i konferencję prasową po posiedzeniu. O godzinie 12:32 kurs USD/PLN testował poziom 2,7241 zł, a EUR/PLN 3,9206 zł. Polska waluta zdecydowanie traci jedynie do funta, który wyraźnie umocnił się na rynkach za brytyjską walutę trzeba było zapłacić prawie 1,65 zł. Wydarzeniem środy jest posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. W opinii większości, pomimo odnotowanego w marcu skoku inflacji CPI w Polsce do 4,3% R/R z 3,6% R/R miesiąc wcześniej i prognozowanego w kwietniu przyspieszenia jej do 4,4-4,5% R/R, stopy nie zostaną zmienione. Rada w dalszym ciągu traktuje rosnącą inflację jako czynnik przejściowy, bardziej obawiając się o wzrost gospodarczy i nie dostrzegając jednocześnie zagrożenia wystąpienia efektów drugiej rundy. To sprawia, że kolejnej podwyżki kosztu pieniądza należy oczekiwać najwcześniej w czerwcu. Jednak tylko wówczas, gdy wzrost cen w ostatnich miesiącach wciąż będzie negatywnie zaskakiwał. Rynek surowcowy natomiast podniesie się po załamaniu na przełomie kwietnia i maja i wróci do silnego trendu wzrostowego. Wyniki posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej i komentarze jej członków podczas konferencji prasowej po posiedzeniu, nie będą jedynymi czynnikami mogącymi dziś mieć potencjalny wpływ na złotego. W centrum uwagi wciąż jest Grecja (i Portugalia). Pośredni wpływ może też mieć publikacja marcowych dane nt. amerykańskiego handlu zagranicznego. Aktualna sytuacja na wykresie EUR/PLN zdecydowanie wskazuje na przewagę strony podażowej, co już wkrótce może zaowocować nowymi kilkumiesięcznymi minimami euro. Wiele wskazuje też na to, że zakończyła się wzrostowa korekta na USD/PLN. Aczkolwiek w tym przypadku raczej już nie ma co liczyć na nowe dołki w najbliższym czasie. Bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest stabilizacja kursów nieco poniżej poziomu 2,70 zł.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Popołudniowy komentarz do rynku złotego – złoty zdołał odrobić straty
poniedziałek, Kwiecień 18th, 2011
Złoty, który przez większość dzisiejszego dnia tracił na wartości, podążając ścieżką wyznaczoną przez słabnące euro, pod koniec zdołał odrobić większość strat. O godzinie 17:38 kurs USD/PLN testował poziom 2,8511 zł, wobec 2,8378 zł we wtorek na zamknięciu. Kurs EUR/PLN, po wzroście w południe do 4,0452 zł z z 4,0296 zł, spadł do 4,0262 zł. Dwie przeciwstawne siły oddziaływały w środę na złotego. Z jednej strony był to powrót obaw o perspektywy krajów peryferyjnych Strefy Euro, ze szczególnym uwzględnieniem Portugalii, po tym jak prawdopodobnie jeszcze dziś dojdzie do dymisji mniejszościowego rządu Jose Socratesa. Te obaw, wspólnie z doniesieniami o późniejszym zatwierdzeniu zwiększenia realnych zdolności pożyczkowych EFSF do 440 mld EUR, przełożyły się na zdecydowanie osłabienie wspólnej waluty (spadek EUR/USD do 1,4099 z 1,1189), co pociągnęło w dół również złotego. Z drugiej strony, opublikowane dziś dane przez Główny Urząd Statystyczny, wspierały polską walutę. W lutym sprzedaż detaliczna wzrosła aż o 12,2% R/R, po tym jak w styczniu wzrost ten sięgnął 5,8% R/R. To najwyższa dynamika sprzedaży od połowy 2008 roku. Dane wyraźnie zaskoczyły. Oczekiwano wzrostu sprzedaży na poziomie 7,5% R/R. Ich pozytywniej wymowy w żaden sposób nie zmniejszył, odnotowany w lutym, wzrost stopy bezrobocia do 13,2% z 13% w styczniu. Był on bowiem oczekiwany przez rynek. Raport o sprzedaży powinien przesądzić o podwyżce stóp procentowych na kwietniowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej, jednak nie zmienia spojrzenia na to, jak stopy będą kształtować się w dłuższym horyzoncie czasu. Dlatego dane jedynie w krótkim terminie wspierają złotego. W czwartek złoty będzie reagował na doniesienia z Portugalii, gdzie powinny już rozstrzygnąć się losy mniejszościowego rządu. Jak również może reagować na komentarze i spekulacje przed rozpoczynającym się tego samego dnia dwudniowym szczytem Unii Europejskiej. Pośredni wpływ na notowania będą natomiast miały publikowane jutro dane makroekonomiczne z Europy (indeksy PMI) i USA (nowi bezrobotni).
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – Fed (znów) pomógł rynkom
poniedziałek, Kwiecień 11th, 2011
Po dwóch dniach załamania, środa przynosi odbicie na japońskim rynku. Sentyment poprawił się jednak już wczoraj w trakcie sesji amerykańskiej i nie po raz pierwszy sprzymierzeńcem giełdowych byków okazał się Fed. Wydarzenia w Japonii przyćmiły nie tylko napięcia na Bliskim Wschodzie (z Libią i Bahrajnem na czele), ale także nową odsłonę euro kryzysu. Tymczasem ponownie w akcji jest agencja Moody’s, tym razem obniżając rating Portugalii.
Fed kluczy, zmiany jeszcze nie teraz
W ostatnich latach urósł nie tylko bilans Rezerwy Federalnej – znacznemu wydłużeniu uległ także komunikat po posiedzeniu. Za czasów Greenspana komunikaty chwalone były za klarowność – np. w marcu 2004 roku, kiedy Fed również powoli kończył okres ultra niskich stóp, komunikat miał jedynie 968 znaków. W zasadzie zmiana jednego zwrotu mogła mieć kluczowy wpływ na oczekiwania rynku. We wrześniu ubiegłego roku było to już 2028 znaków, w styczniu tego roku 2613 znaków, a wczoraj 2775 znaków. Rosnącą objętość komunikatu interpretujemy jako stawianie przez Fed zasłony dymnej dla obrazu makroekonomicznego, który wymaga co najmniej zmiany retoryki. Jest to zarazem sygnał, iż rynki akcji mogą mieć jeszcze kilka miesięcy swobody zanim Fed zacznie „straszyć” podwyżkami stóp.
Tak komunikat Fed jest bardziej jastrzębi. Jak pisaliśmy w dniu wczorajszym w kontekście bardzo dobrych danych z amerykańskiej gospodarki, zagrożenie wzrostem presji inflacyjnej nie powinno być ignorowane. Fed odnotowuje poprawę sytuacji gospodarczej i zagrożenie związane ze wzrostem cen ropy, szybko dodając, iż ewentualny wzrost cen będzie przejściowy. Przede wszystkim zabrakło stwierdzenia, iż program ilościowy nie będzie przedłużany po drugim kwartale.
W tej sytuacji reakcja rynku jest zrozumiała – akcje zyskały bodziec do odrabiania strat (choć tak naprawdę znaczenie postawy Fed ma nie tyle związek z zakończeniem korekty, co z realną szansą na wyraźną falę wzrostową po jej zakończeniu), zaś dolar oddał wcześniejsze umocnienie. I choć w perspektywie kilku miesięcy zmiany w oczekiwaniach co do stóp procentowych powinny działać na korzyść dolara względem euro, faktyczny ruch na rynku w tym kierunku może nastąpić dopiero za kilka tygodni (kiedy EBC podniesie stopy przebijając balon oczekiwań, a w USA na poważnie zacznie się mówić o zakończeniu programu interwencji na rynku obligacji). W międzyczasie notowania EURUSD kształtowane będą przede wszystkim przez percepcję rynku co do przebiegu kryzysu zadłużenia w strefie euro.
EURUSD – Portugalia z niższym ratingiem
Agencja Moody’s najwyraźniej nie była pod takim wrażeniem ustaleń szczytu szefów państw strefy euro jak rynek, gdyż kontynuuje proces obniżania ratingów dla krajów PIIGS. Po Grecji i Hiszpanii przyszedł czas na Portugalię, której rating został obniżony z A3 do A1 z perspektywą negatywną (która będzie wywierać dodatkową presję na politykach strefy). Tymczasem, choć wykonanie portugalskiego budżetu było w styczniu lepsze niż przed rokiem, na tym dobre wiadomości się kończą. Inflacja w styczniu skoczyła do 3,6%, a sprzedaż detaliczna w ujęciu rocznym obniżyła się o 5,2%, najwięcej od marca 2009 roku. To potencjalnie recesyjny krąg, wzrost cen dodatkowo zmniejsza realne dochody gospodarstw domowych, które w tej sytuacji zmniejszają konsumpcję. Przy cięciach fiskalnych stanowi to poważne zagrożenie nawrotu recesji w Portugalii. Hiszpańskie dane są nieco lepsze, choć i tu w styczniu roczna dynamika sprzedaży była ujemna. Dla odmiany, gorsze niż przed rokiem było wykonanie budżetu. Tak jak zaznaczyliśmy, wobec biernej postawy Fed i dość klarownego na ten moment stanowiska EBC, to właśnie przebieg euro kryzysu będzie miał kluczowe znaczenie dla EURUSD w najbliższych tygodniach. Technicznie, aktualny pozostaje wczorajszy wpis z pulsu rynku (http://www.xtb.pl/strona.php?pulsrynku=19896).
Rynki akcji – pożar w elektrowni, ale giełdy w górę
Dziś ponownie zaraportowano o pożarze reaktora w japońskiej elektrowni, ale prawdopodobnie bez wyraźnych negatywnych konsekwencji. Pomijając ten wątek nie było innych negatywnych sygnałów, a takie informacje, jak ta, że Toyota zamierza wznowić od jutra część operacji, nastroiły pozytywnie inwestorów na rynkach akcji (po tym jak pierwszą zachętę dał Fed). Patrząc na wykresy kontraktów na S&P500 czy (szczególnie) DAX30 (gdzie wczoraj ważne wsparcie zostało wybronione dużym młotem), można uznać, iż minimalne zasięgi korekt zostały osiągnięte. Odbicie zatem nie jest wykluczone. Zakłada ono jednak brak nowych poważnych wstrząsów – zarówno w Japonii, jak i na nieco zapomnianym Bliskim Wschodzie.
W kalendarzu – PPI w USA, rynek pracy w Polsce
W środę lista publikacji danych makro wyraźnie się wydłuża. W Wielkiej Brytanii o 10.30 podane zostaną dane o zmianie liczby bezrobotnych (konsensus +0,5 tys.). W USA kluczowe będą dane o cenach konsumenta (13.30, konsensus +0,7% m/m i +0,2% m/m dla bazowego PPI), które podane zostaną jednocześnie z danymi z rynku budownictwa mieszkaniowego (konsensus na nowe budowy i pozwolenia wynosi 580 tys.). W Polsce (14.00) dane z rynku pracy, które mają coraz istotniejsze znaczenie dla RPP (szczególnie przy nieco niższej inflacji) – oczekujemy dynamiki zatrudnienia na poziomie 4,1% R/R i wynagrodzeń na poziomie 5,4% R/R – w obydwu przypadkach nieznacznie powyżej konsensusu. Wreszcie o 15.30 podane będą dane o zapasach paliw w USA.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – szczyt się zbliża euro traci
czwartek, Kwiecień 7th, 2011
W dniu wczorajszym pisaliśmy, iż jastrzębie wypowiedzi członków Rady EBC są już w cenach na rynku, zaś zapomniany niemal euro kryzys nie. Wskazaliśmy również, że podobnie jak po posiedzeniu Fed w listopadzie, posiedzenie EBC w marcu mogłoby być punktem kulminacyjnym dla EURUSD. Dziś taki scenariusz wsparła agencja Moody’s.
EURUSD – rating Hiszpanii w dół
Agencja Moody’s obniżyła rating Hiszpanii o jeden stopień do Aa2 sugerując możliwość dalszych obniżek negatywną perspektywą. Rating jest zatem na poziomie nadanym przez S&P (AA neg) i poniżej ratingu Fitch (AA+ neg). Obniżka ratingu ma miejsce na dzień przed rozpoczęciem szczytu szefów krajów strefy, mających wypracować mechanizm udzielania pomocy krajom strefy mającym problemy z finansowaniem. Dla inwestorów istotne jest to, że do tej pory rynek koncentrował się na perspektywie podwyżek stóp w strefie (więcej we wczorajszym komentarzu http://www.xtb.pl/strona.php?komentarz=19788), pomijając kwestię problemu zadłużenia, pomimo utrzymywania się wysokich premii za ryzyko. Jeśli teraz rynek rzeczywiście zacznie koncentrować się na Płw. Iberyjskim (a mówi się, iż przy okazji szczytu będą wywierane naciski na Portugalię, aby ta przyjęła pomoc), zmiana średnioterminowego trendu na EURUSD jest jak najbardziej realna.
Od strony technicznej takim sygnałem będzie przełamanie testowanej obecnie linii trendu wzrostowego (okolice 1,38), czego konsekwencją byłby spadek w kierunku 1,3430 ze wsparciami na poziomach 1,3740, 1,37 oraz 1,3520.
Rynki akcji – przecena w Azji
Drożejąca ropa bardziej niż słabsze dane dotyczące handlu zagranicznego Chin (http://www.xtb.pl/strona.php?pulsrynku=19813) były przyczyną przeceny na rynkach akcji w trakcie sesji azjatyckiej, po tym, jak wczorajszy dzień nie przyniósł większych zmian na Wall Street. Wracający temat euro kryzysu może być dodatkowym obciążeniem dla rynków akcji w trakcie sesji europejskiej.
Korekta na globalnych rynkach w przypadku notowań kontraktów na S&P500 przybiera łagodną formę trójkąta, obecnie rynek testuje jego dolne ograniczenie. Opuszczenie przez cenę trójkąta może być pierwszym sygnałem, w którym kierunku notowania będą podążać.
RBNZ tnie o 50bp, zatrudnienie spada w Australii
Tematy tego tygodnia to Libia, ceny ropy, chińskie dane i szczyty w strefie euro – wątki te bez wątpienia mają kluczowy wpływ na globalne rynki i na nich koncentrujemy się również w naszych komentarzach. Tym razem zwracamy jednak uwagę również na zmiany w Australii i Nowej Zelandii, które w ostatnim czasie mogły szczególnie zaskoczyć inwestorów. Bank Nowej Zelandii obniżył stopy procentowe o 50 bp w reakcji na kolejne trzęsienie ziemi, które może mieć negatywny wpływ na gospodarkę tego kraju. Obniżka jest większa niż oczekiwał rynek (konsensus wynosił 25 bp) i główna stopa to obecnie zaledwie 2,5%.
Teoretycznie to bardzo niekorzystna wiadomość dla dolara nowozelandzkiego, zwłaszcza, że gospodarka Nowej Zelandii radziła sobie ostatnio znacznie gorzej niż australijska. Nie można jednak wykluczyć, iż duża obniżka stóp (nie jest całkowitym zaskoczeniem, część instytucji spodziewała się takiego ruchu) jest końcem okresu słabości NZD, który w lutym był najsłabszą spośród grupy najważniejszych walut. Szczególnie względem dolara australijskiego, gdzie scenariusz podwyżek stóp najpierw został „podmyty” przez powódź, a teraz rynek został zaskoczony spadkiem zatrudnienia w lutym (o 10 tys., spora rewizja w dół także dla danych za styczeń). Tym samym może być to początek odrabiania strat NZD wobec AUD. Nawet jeśli nie dojdzie do odwrócenia wieloletniego trendu wzrostowego na AUDNZD, realna jest większa korekta. Sygnałami jej rozpoczęcia będzie zejście poniżej wsparć 1,36, 1,3517 i 1,3450.
W kalendarzu – rynek pracy, Bank Anglii i dane z Chin
Kalendarz w końcówce tygodnia staje się znacznie bardziej intensywny. Na notowania EURUSD kluczowy wpływ ma obecnie to co dzieje się w strefie, ale dobre dane tygodniowe o nowych bezrobotnych w USA (14.30, konsensus 380 tys.) – a ostatnio takie właśnie były, mogłyby wesprzeć sprzedających na tej parze. Na moment obecny dla funta ważniejsze są raczej protokoły z posiedzeń Banku Anglii (pokazujące zmiany w poglądach członków Rady) niż same posiedzenia, ale dzisiejsza decyzja (13.00, konsensus: brak zmian), zapewne będzie okazją do większego ruchu na GBPUSD. W trakcie piątkowej sesji azjatyckiej kluczowe będą dane z Chin, szczególnie o inflacji (publikacja prawdopodobnie o 3.00 naszego czasu, konsensus na CPI to 4,7%, na PPI 6,9%). Warto zwrócić uwagę na reakcję rynku miedzi – wyższa inflacja mogłaby ostatecznie przesądzić o większej korekcie na tym rynku.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – Trichet zaskoczył, czy zaskoczą payrollsy?
czwartek, Kwiecień 7th, 2011
Jean-Claude Trichet, szef Europejskiego Banku Centralnego (EBC), w czwartek mocno zaskoczył inwestorów, w praktyce zapowiadając podwyżkę stóp procentowych na kwietniowym posiedzeniu banku. Pytanie czy dziś podobną niespodziankę sprawi publikacja lutowych danych nt. zmiany zatrudnienia w sektorze pozarolniczym w USA? Sądząc po ostatnich odczytach ADP, czy też mając na uwadze spadek liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych do najniższego poziomu od 2,5 roku, należy sądzić, że może to mieć miejsce. Rynek dostałby ostatni element potwierdzający ożywienie w amerykańskiej gospodarce. Jednocześnie byłby to pierwszy krok ku rozpoczęciu dyskusji o stopach również w USA.
Jastrząb Trichet
Posiedzenie EBC było wydarzeniem czwartku na rynkach finansowych. Rynek wprawdzie nie oczekiwał podwyżki stóp procentowych, ale zakładał pewne zaostrzenie retoryki przez bank centralny i jednoczesnej korekty w górę szacunków inflacji na ten rok. Tymczasem Jean-Claude Trichet wysłał mocny jastrzębi sygnał.
Podwyżka stóp procentowy na następnym posiedzeniu jest możliwa, ale nie przesądzona powiedział na konferencji prasowej po posiedzeniu ECB, szef tej instytucji (http://www.xtb.pl/strona.php?pulsrynku=19708). Rynek odebrał to jako zapowiedź podwyżki stóp już w kwietniu. Szczególnie, że równocześnie zostały wyraźnie podwyższone prognozy inflacji na ten rok, które dodatkowo nie uwzględniają ostatniego skoku cen ropy. Użycie w komunikacie słów o wzmożonej czujność (strong vigilance), co w przeszłości zapowiadało podwyżkę na następnym posiedzeniu, dodatkowo potwierdza tę tezę.
Trichet wzmocnił euro, ale potencjał stosunkowo ograniczony
EUR/USD zareagował zdecydowanym wzrostem na słowa Tricheta. W ciągu kilkunastu minut kurs skoczył z 1,3850 do 1,3975 dolara, testując najwyższe poziomy od 4 miesięcy i pozostawiając w tyle lutowy szczyt na 1,3861 dolara.
W najbliższym czasie kwestia kwietniowej podwyżki, która jak się oczekuje będzie początkiem cyklu (w tym roku prognozowane są 3 podwyżki), może jeszcze być rozgrywana, windując notowania EUR/USD na wyższe poziomy. Jednak potencjał wzrostowy wydaje się już znacznie ograniczony. Przede wszystkim dlatego, że silniejsze zaostrzenie polityki monetarnej w Strefie Euro jest już w cenach. O ile ekonomiści i analitycy dopiero po wczorajszej decyzji zmienili oczekiwania co do liczby i skali podwyżek, to rynek terminowy już wcześniej wycenił 3 podwyżki w tym roku. Dyskontowanie kolejnych byłoby pewną aberracją. Tu już nie ma potencjału. Dlatego w naszej ocenie prawdopodobieństwo trwałego wybicia EUR/USD powyżej listopadowego maksimum (1,4280), które jest pierwszym liczącym się średnioterminowym oporem dla tej pary (http://www.xtb.pl/strona.php?pulsrynku=19707), jest w najbliższym miesiącach mniejsze niż 50%).
Potencjał po stronie dolara
Taki potencjał aprecjacyjny istniej natomiast po stronie zmian w polityce Rezerwy Federalnej. Jak pokazuje ankieta agencji Reutera, pierwszej podwyżki stóp procentowych w USA oczekuje się dopiero pod koniec roku. Tymczasem od kilku miesięcy płyną z amerykańskiej gospodarki sygnały systematycznej poprawiającej się sytuacji. Doskonale to obrazują przykłady z tego tygodnia: indeks Chicago PMI najwyżej od lipca 1988 roku, indeks ISM dla przemysłu najwyżej od maja 2004, indeks ISM dla usług najwyżej od sierpnia 2005 roku, a liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych najniższa od 2,5 roku. Do tej układanki brakuje w zasadzie jednego elementu. Zdecydowanego wzrostu zatrudnienia w amerykańskim sektorze pozarolniczym. W ostatnich miesiącach przeszkodziła ostra zima, ten czynniki jednak już się nie powtórzy. Dlatego nie tylko nie będzie zaskoczenia, jeżeli w lutym przybędzie ponad 200 tys, nowych miejsc pracy, ale nie będzie też zaskoczenia gdy w kolejnych miesiącach przyrost ten będzie utrzymywał na podobnym poziomie. Szczególnie, że prognozowana przez Fed na ten rok dynamika PKB na poziomie 3,4-3,9%, uzasadnia takie oczekiwania.
Mając na uwadze oczekiwaną wyraźną poprawę na rynku pracy w USA, należałoby jednocześnie oczekiwać nieco lepszej sytuacji na tamtejszym rynku nieruchomości oraz pojawienia się symptomów inflacji. Stąd już tylko krok do dyskusji nt. podwyżek stóp procentowych.
Portugalia – jeszcze jeden element układanki
Perspektywa wzrostu EUR/USD w kierunku listopadowych szczytów, jaki może mieć miejsce w związku z podwyżką stóp przez ECB w kwietniu, jawi się jako ostatni akord wzrostów zapoczątkowanych na EUR/USD w czerwcu 2010 roku. Kolejnym czynnikiem, który może utwierdzać w tym przekonaniu, jest prawdopodobny powrót tematu kłopotów Portugalii w związku z dalszym wzrostem rentowności jej obligacji (efekt podwyżek stóp, obecnie rentowność portugalskich 10-latek kształtuje się na poziomie 7,7%) i związanych z tym kłopotów z finansowaniem długu. Jak również w związku z kwietniowym wykupem długu przez Portugalię (w tym samym miesiącu dług wykupi też Hiszpania).
Piątkowe kalendarium czyli rynek pracy w centrum uwagi
Tak jak wydarzeniem czwartku było posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, tak wydarzeniem piątku będzie publikacja miesięcznych danych o sytuacji na rynku pracy w USA. Oczekuje się, że w lutym stopa bezrobocia wprawdzie wzrośnie do 9,1% z 9% przed miesiącem, ale zatrudnienie w sektorze pozarolniczym będzie wyższe o 185-218 tys. miejsc pracy. Inwestorzy dziś też będą cały czas wyczuleni na informacje płynące z Libii i innych państw Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Poznają też styczniowe dane o zamówieniach w amerykańskim przemyśle.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – wyraźna przecena za Oceanem
poniedziałek, Marzec 21st, 2011
Powrót amerykańskich inwestorów na rynek miał w dniu wczorajszym istotne znaczenie, gdyż mógł potwierdzić lub zanegować poniedziałkowe spadki na europejskich giełdach. Po chwili zawahania na rynku wyraźną przewagę zyskali sprzedający, co sugeruje możliwość większej korekty i pogłębienia spadków również w Warszawie. Wzrost napięcia geopolitycznego nie przełożył się tym razem na umocnienie dolara – amerykańska waluta traciła wobec spadku rynkowych stóp w USA.
S&P500 – Amerykanie sprzedają po długim weekendzie
Podobnie jak pod koniec stycznia, pretekstem do wyprzedaży na rynkach akcji stały się zamieszki w Afryce – wtedy w Egipcie, teraz w Libii. Wątek ekonomiczny tych wydarzeń jest jednak zbyt słaby by stać się motywem większej przeceny. Wydarzenia te stały się pretekstem, ale do kontynuacji przeceny potrzebne jest przekonanie inwestorów, iż wzrosty w najbliższym czasie nie będą kontynuowane. Na razie nie widać innego „czynnika strachu”, który mógłby znacząco przedłużyć korektę. Jeśli nie pojawi się on w najbliższych dniach (kandydaci naszym zdaniem to ciągle Portugalia i Chiny – wczoraj na rynek dotarła informacja, iż władze sugerują bankom przeszacowanie kredytów udzielonych jednostkom samorządowym, co mogłoby spowodować konieczność podnoszenia kapitału) korekta będzie względnie płytka. Standardowa korekta dla indeksu S&P500 w okresie hossy to zazwyczaj 8-10%.
Z technicznego punktu widzenia na kontraktach na indeks S&P500 nadal mamy jedynie realizację zysków. Ważne wsparcie mamy w okolicy 1300 pkt. i dopiero jego przełamanie może zwiastować dłuższy okres spadków.
EURUSD, USDJPY – obligacje drożeją, dolar traci
Dolar zyskiwał w trakcie wtorkowej sesji azjatyckiej i we wczorajszym wczesnym handlu europejskim na fali wzrostu awersji do ryzyka. Nastroje na rynku szybko się jednak zmieniły, a przyczyną był rozwój sytuacji na rynku stopy procentowej. W USA nastąpił wyraźny spadek rentowności, szczególnie na dłuższym końcu krzywej (5-10 lat) w dużej mierze w reakcji na pogorszenie nastrojów na rynku akcji. Nie zmienił tego świetny odczyt indeksu Conference Board, pokazujący, iż nastroje konsumentów są najlepsze od wielu miesięcy. Tymczasem w przypadku euro krótkoterminowe rentowności nawet wzrosły w reakcji na jastrzębią wypowiedź jednego z kandydatów na szefa EBC (http://www.xtb.pl/strona.php?pulsrynku=19542), a rentowności długoterminowych obligacji spadły jedynie nieznacznie (2-3 bp w przypadku bundów, wobec 13-14 bp w przypadku amerykańskich obligacji). W konsekwencji euro szybko odrobiło straty, dolar tracił też wobec jena i funta.
Z technicznego punktu widzenia, sytuacja kupujących na parze EURUSD uległa znacznej poprawie, już po tym, jak notowania odbiły się od linii wsparcia (poprzednia linia oporu, wyrysowana wzdłuż szczytów z początku lutego) tworząc formację młota na wykresie dziennym. Dziś na otwarciu w Europie testowany jest opór 1,3725 i wyjście powyżej tego poziomu powinno oznaczać ruch w kierunku 1,3860. Warto jednak pamiętać, iż sytuację dolara mogą znacząco zmienić publikowane jutro dane o nowych bezrobotnych.
Ważne rozstrzygnięcie może zapaść również na parze USDJPY, gdzie para dotarła do linii poprowadzonej po styczniowych szczytach. Jej przełamanie przekreśliłoby szansę na wzrosty w najbliższym czasie, zaś wykorzystanie jej jako wsparcie oznaczałoby wzrost szansy na powrót do wzrostów.
W kalendarzu – sprzedaż domów, protokół Banku Anglii i bankierzy centralni
Publikowane dziś w USA dane o sprzedaży domów na rynku wtórnym (16.00, konsensus 5,22 mln) raczej nie zmienią istotnie obrazu rynku. Dla dolara ważniejsze mogą być wystąpienia przedstawicieli EBC: Tricheta (18.00), Webera (18.15) i Plossera z Fed (19.30). Plosser jest dla rynków szczególnie interesujący jako potencjalny dysydent (głosujący za szybszym zacieśnieniem monetarnym). W Wielkiej Brytanii opublikowany będzie protokół z ostatniego posiedzenia Banku Anglii (10.30), zaś w Polsce poznamy dane o sprzedaży detalicznej i stopie bezrobocia (14.00, nasza prognoza to odpowiednio 9,8% R/R i 12,8%).
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Komentarz tygodniowy do rynku złotego – złoty czeka na inflację
wtorek, Marzec 8th, 2011
Miniony tydzień nie był specjalnie udany dla notowań złotego. Polska waluta nieznacznie zyskała względem franka, ale traciła do dolara, euro i funta. Zmiany jednak nie są bardzo duże. Większy ruch może być za to przed nami.
Kluczowe były spadki na EURUSD
Osłabienie złotego, jak i innych walut naszego regionu (bieżący tydzień przyniósł spore osłabienie czeskiej korony i forinta http://www.xtb.pl/strona.php?pulsrynku=19382) ma swoje źródło przede wszystkim w ruchach cen na globalnym rynku walutowym, głównie na najważniejszej parze EURUSD. Nie chodzi nawet o skalę osłabienia euro wobec dolara, która w całym tygodniu nie była duża. Natomiast próba umocnienia euro z pierwszej połowy tygodnia nie powiodła się (pomimo gołębiego wystąpienia szefa Fed), co sprawia, iż można oczekiwać dalszych spadków na parze EURUSD i ma negatywny wpływ na waluty naszego regionu.
Rosną premie portugalskiego długu
Miniony tydzień przyniósł silny wzrost premii od portugalskiego długu rządowego. Temat euro kryzysu ciągle nie wrócił na nagłówki globalnych mediów ekonomicznych, jednak istnieje ryzyko, że tak może się stać, a przecena portugalskich obligacji może być tego zwiastunem. Gdyby tak się stało, traciłoby nie tylko euro (względem dolara i franka), ale także złoty (wobec wszystkich głównych walut).
Inflacja w Polsce…
W przyszłym tygodniu poznamy większość polskich miesięcznych danych makro za styczeń. Bez wątpienia najważniejsze będą dane o inflacji konsumenckiej, które zostaną opublikowane we wtorek. Styczniowy CPI pokaże pierwszy wpływ wyższego podatku VAT. Oczekujemy, że inflacja wyniesie 3,4% R/R, co skłoni RPP do pozostawienia stóp procentowych na niezmienionym poziomie na marcowym posiedzeniu. Na ten moment chyba tylko inflacja wyższa niż 3,5% mogłaby zachęcić większość członków RPP do kolejnej podwyżki, co mogłoby umocnić złotego. Inne ważne publikacje to zatrudnienie i wynagrodzenia (środa), protokół z poprzedniego posiedzenia RPP (czwartek) oraz produkcja i PPI (piątek).
…oraz za granicą
Dane o polskiej inflacji będą istotne, ale niemniej ważne mogą okazać się dane publikowane na rynkach globalnych – a tych będzie sporo. Przyszły tydzień jest generalnie okresem publikowania danych o inflacji, m.in. w Chinach, USA i Wielkiej Brytanii. Chińskie dane mogą być istotne z punktu widzenia globalnych nastrojów – wzrost CPI do 5,5% lub wyżej mógłby zostać negatywnie odebrany i spowodować osłabienie złotego. Dane z USA są ważne dla dolara, szczególnie w kontekście rosnących ostatnio rentowności amerykańskiego długu. Wyższa inflacja to silniejsze umocnienie dolara – sygnał niekorzystny dla złotego (i na odwrót). Brytyjskie dane będą ważne dla notowań funta, więc z perspektywy złotego mogą mieć wpływ jedynie na GBPPLN.
Uważamy, iż w najbliższym czasie ryzyko osłabienia złotego jest większe niż jego umocnienia. Na niekorzyść notowań polskiej waluty działać może dalsze osłabienie euro względem dolara, szczególnie gdyby na rynki wrócił temat Portugalii i kryzysu zadłużenia. Na rynkach akcji i surowców przemysłowych również nie ma istotnej przestrzeni do wzrostów cen, które mogłyby kreować popyt na waluty rynków wschodzących. Do tego dochodzą jeszcze popytowe sygnały techniczne na parach ze złotym, co oznacza ryzyko osłabienia polskiej waluty. W piątek tuż przed godziną 15.00 dolar kosztował 2,8980 złotego, euro 3,9200 złotego, frank szwajcarski 2,9800 złotego, zaś funt brytyjski 4,6350 złotego.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – rośnie portugalska premia
poniedziałek, Marzec 7th, 2011
Wczorajszy dzień przyniósł kontynuację odwrotu w notowaniach EURUSD, który rozpoczął się w środę w handlu amerykańskim. Na rynkach akcji mamy sporo zdecydowania – silne zamknięcia sesji na Wall Street pokazują, iż byki ciągle nie odpuszczają.
EURUSD – RGR bliski domknięcia, pomaga wzrost premii portugalskiego długu
Notowane spadki na EURUSD nie mają jeszcze wyraźnego tematu przewodniego. Niewykluczone jednak, iż będzie nim Portugalia, o której jeszcze nie mówi się dużo, ale której premia za ryzyko systematycznie rośnie od 2 lutego. Tymczasem to właśnie udana aukcja portugalskiego długu w styczniu zapoczątkowała kilkutygodniowe wzrosty na EURUSD. Wczoraj spread do 10-letnich obligacji niemieckich drugi dzień z rzędu utrzymywał się powyżej 400 bp. W ostatnim miesięczniku podkreślaliśmy, iż sytuacja Portugalii – zarówno makroekonomiczna jak i fiskalna, pozostaje trudna.
W notowaniach EURUSD realizuje się scenariusz, o którym pisaliśmy wczoraj (http://www.xtb.pl/strona.php?komentarz=19340). Wsparcia 1,3660 i 1,3606 zostały pokonane i parze EURUSD pozostał poziom 1,3540 (raczej słaby) i kluczowe wsparcie w okolicach 1,35 – linia szyi potencjalnej formacji RGR, realizacja której mogłaby spokojnie doprowadzić do spadków pary w okolice kolejnego wsparcia 1,3245. Jedynym problemem w tym scenariuszu jest fakt, iż ów RGR jest tak bardzo oczywisty, co nie zawsze sprzyja realizacji.
S&P500 – walka w rejonie oporów
Wracając do komentarza sprzed dwóch dni (http://www.xtb.pl/strona.php?komentarz=19317) bykom w USA zabrakło sił na wyjście górą z formacji klina i przy tym poziomie wykupienia rynku nie powinno to dziwić. Natomiast walka w okolicy oporów cały czas trwa. Środowa świeca dzienna na kontaktach na ten indeks miała szansę utworzyć objęcie bessy, skończyło się jedynie na młocie, wczorajsza była długo czarnym korpusem, a zakończyła się szpulką. Wsparciem dla niewielkiej realizacji zysków jest dolne ograniczenie klina w okolicach 1285 pkt. Dopiero jego przełamanie będzie sygnałem do większej przeceny.
AUDUSD – zatrudnienie rośnie, ale podwyżek nie będzie
Opublikowane wczoraj dane z australijskiego rynku pracy okazały się niezłe – zatrudnienie wzrosło o 24 tys., nieco więcej niż oczekiwał rynek (+20 tys.). To jednak zdecydowanie zbyt mało by przekonać RBA do kolejnych podwyżek stóp procentowych, szczególnie po tym, jak australijska gospodarka musi uporać się ze skutkami powodzi. Szef RBA powiedział w półrocznym wystąpieniu w parlamencie, iż stopy procentowe są obecnie na odpowiednim poziomie i powinny na nim pozostać przez pewien okres.
Rynek co prawda nie oczekiwał agresywnych podwyżek w Australii, ale ta informacja na pewno nie posłuży notowaniom AUD. W środę pisaliśmy o braku siły po stronie kupujących na parach AUDUSD i AUDJPY (http://www.xtb.pl/strona.php?pulsrynku=19332) i ten scenariusz jak na razie zdaje się być realizowany. Czy doprowadzi to do większych spadków? Wiele zależeć będzie od tego, czy na globalne rynki (w przypadku AUDUSD liczy się przede wszystkim zachowanie surowców) nadejście wreszcie korekta.
Warsh odchodzi z Fed
Kevin Warsh, najmłodszy governor w historii Fed ogłosił rezygnację z końcem bieżącego kwartału, co oznacza, iż w Fed będą dwa wakaty. Na ten moment to raczej niekorzystna dla dolara informacja, Warsh był bowiem umiarkowanym jastrzębiem i jednym z gwarantów, iż program interwencji na rynku obligacji nie będzie powiększany. Teoretycznie prezydent Obama mógłby zastąpić go kolejnym gołębiem, ale nie jest wykluczone, iż pójdzie on na rękę Republikanom. Nie chcą oni bowiem wyrazić zgody na nominację Petera Diamonda (zdeklarowany gołąb), ale być może zmienią zdanie, jeśli Obama przedstawi drugiego kandydata o bardziej jastrzębich poglądach.
W kalendarzu – bilanse handlowe, brytyjski PPI i indeks UM
Piątkowy kalendarz przynosi kilka drugorzędnych publikacji, głównie dane o bilansach handlowych: w USA (14.30, konsensus -40,4 mld USD), Kanadzie (14.30, konsensus -0,3 mld CAD) i Polsce (14.00, konsensus -1,5 mld EUR, nasza prognoza -1,85 mld EUR). Ponadto w Wielkiej Brytanii dane o cenach producenta (10.30, konsensus +4,4% R/R), zaś w USA wstępny szacunek indeksu nastrojów gospodarstw domowych University of Michigan (15.55, konsensus 75 pkt.). Brytyjskie dane mogą mieć wpływ na notowania funta, natomiast pozostałe publikacje mają głównie wartość informacyjną.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Styczeń na globalnych rynkach finansowych – euro optymizm
piątek, Luty 11th, 2011
Utrzymanie w styczniu dobrych nastrojów na rynkach akcji i zdecydowane umocnienie euro to w dużym stopniu zasługa udanych emisji obligacji przez takie kraje jak Portugalia, Hiszpania czy Włochy. Wobec zamieszek w Północnej Afryce, które zdominowały koniec miesiąca o kryzysie w strefie euro nie mówi się prawie w ogóle. To nie oznacza jednak, iż problem zniknął.
Euro wyraźnie zyskuje w styczniu
Mimo, iż pierwsze dni stycznia przyniosły sporą wyprzedaż europejskiej waluty w skali całego miesiąca należy ona ewidentnie do obozu wygranych. Euro zyskało bardzo wyraźnie do szczególnie słabego w styczniu dolara australijskiego (m.in. efekt powodzi) oraz wyraźnie względem jena, franka i dolara nowozelandzkiego. Zwyżka notowań wobec dolara amerykańskiego też okazała się wyraźna, szczególnie w dwóch ostatnich dekadach miesiąca.
Jeszcze silniejsze były co prawda inne wybrane waluty europejskie (szwedzka korona, funt, złoty), ale paradoksalnie siła tych „mniejszych” walut wynika po części z dobrej passy euro. Tym samym styczeń można spokojnie określić miesiącem wspólnej waluty: o kryzysie zadłużenia niemal zapomniano, rynek zaczął też spekulować o podwyżkach stóp w euro landzie. Ten medal ma jednak dwie strony: dobre informacje dla notowań wspólnej waluty są już w cenie (być może nawet przesadnie), a zagrożenia zostały jedynie odsunięte, a nie rozwiązane.
Jedna emisja wiosny nie czyni
To że Portugalia i Hiszpania pozyskały w styczniu pieniądze z emisji obligacji oznaczało, iż chwilowo zniknęło zagrożenie „wręczenia” pomocy nie tylko Irlandii, ale także Portugalii. To mogłoby wywrzeć presję również na ceny hiszpańskich obligacji. Biorąc pod uwagę, iż euro było mocno wyprzedane (gdyż powszechnie oczekiwano eskalacji kryzysu), zamykanie i odwracanie krótkich pozycji we wspólnej walucie musiało doprowadzić do dynamicznego umocnienia euro. Inne tematy takie jak sezon wyników kwartalnych, zamieszki w Afryce czy wzrost inflacji w Europie przysłoniły temat kryzysu zadłużenia, prowadząc do spadku premii za ryzyko od obligacji krajów peryferyjnych (o 68 pkt. dla Hiszpanii i 58 pkt. dla Portugalii) począwszy od 10 stycznia. Taka „korekta” premii za ryzyko wystąpiła już kilkukrotnie w ubiegłym roku, za każdym razem prowadząc do umocnienia euro. Ten element został już jednak wliczony w notowania, a dalszy spadek premii za ryzyko musiałby oznaczać, że kryzys zadłużenia w strefie euro przechodzi do historii. A najprawdopodobniej tak nie jest.
Portugalia nadal wygląda źle
Portugalia i Hiszpania bardzo często stawiane są w jednym szeregu, choć sytuacja tych krajów znacząco się różni. Portugalskie parametry fiskalne wyglądają znacznie gorzej niż hiszpańskie i niezmiennie sugerują możliwość wystąpienia kryzysu finansowania. W przeciwieństwie do tego co zapowiadał program konwergencji, rok 2010 prawdopodobnie nie przyniósł zmniejszenia deficytu, przynajmniej w odniesieniu do budżetu centralnego, gdzie mamy już wstępne dane.
Również statystyki dotyczące zadłużenia zagranicznego wyglądają bardzo nieciekawie. Dane Banku Portugalii za trzeci kwartał pokazują dług zagraniczny brutto w relacji do PKB na poziomie 232,9% PKB (obejmuje to dług wszystkich sektorów, tj. głównie banków, finansów publicznych, przedsiębiorstw oraz gospodarstw domowych). Dla porównania analogiczna relacja dla Japonii, której agencja S&P obniżyła w styczniu rating do AA- wynosi ok. 40%. Przykład Irlandii pokazał, iż ten wskaźnik był do tej pory znacząco niedoceniany – tymczasem jego wysoka wartość oznacza ryzyko odpływu kapitału zagranicznego i kryzys finansowania.
Nie najlepiej wygląda nadal również sytuacja makroekonomiczna na Płw. Iberyjskim, a wzrost inflacji jest tu dodatkowym zagrożeniem. Oznacza on, iż w ujęciu realnym budżety gospodarstw domowych kurczą się, co może mieć dodatkowo negatywny wpływ na popyt.
Hiszpania jest w lepszej sytuacji. Jej dług publiczny w relacji do PKB jest niższy i finansowany w mniejszym stopniu oszczędnościami zewnętrznymi. Lepiej niż w przypadku Portugalii wygląda realizacja budżetu centralnego za 2010 rok, choć w tym przypadku nie ma jeszcze danych za 12 miesięcy. Niższy jest też poziom zadłużenia zagranicznego w relacji do PKB, choć mimo wszystko jest to wskaźnik wysoki. Oceniając te kraje oddzielnie mogłoby się wydawać, iż Hiszpania nie będzie potrzebowała pomocy. Dla tamtejszego rządu decydujący może okazać się jednak efekt zarażenia (ang. contagion) – problemy Portugalii (lub inne wydarzenie jak np. decyzja o restrukturyzacji greckiego długu) mogą przełożyć się teoretycznie na spadek cen hiszpańskich obligacji i utrudnić jej finansowanie na rynku.
Potencjalnym testem zdolności krajów PIIGS do pożyczania pieniędzy będzie wiosna, kiedy takie kraje jak Portugalia, Hiszpania czy Belgia będą musiały nie tylko sfinansować nadal duże deficyty, ale także wykupić zapadające emisje obligacji. Można sobie wyobrazić, iż zbliżające się terminy zapadalności w kombinacji z cięciami ratingów (o czym już w lutym przypomniała nam agencja S&P) przypomną rynkowi o kryzysie. Ze względu na mocno nieliniową reakcję rynków na przebieg kryzysu zadłużenia trudno jednoznacznie wytypować „timing” ponownego wzrostu obaw, ale na moment obecny czynnik ten jest ryzykiem numer jeden dla notowań euro.
Inflacja rośnie, a stopy?
Kolejnym elementem, który z pewnością nie zaszkodził notowaniom euro były spekulacje odnośnie zaostrzenia retoryki EBC i przyszłych podwyżek stóp w strefie euro. Pretekstem były wypowiedzi prezesa EBC wskazującego na wzrost inflacji. W konsekwencji rynek zaczął spekulować o zbliżających się podwyżkach stóp procentowych, co doprowadziło do wzrostu rynkowych stóp procentowych dla euro. Przykładowo, wzrost stawek kontraktu FRA18x24 (kontrakt na 6-miesięczny EURIBOR z datą wykonania za 18 miesięcy) tylko w styczniu zdyskontował 3 podwyżki stóp na przestrzeni kolejnych 18 miesięcy! Taki ruch wydaje się znacznie przesadzony i – co ciekawe – nie znajduje potwierdzenia w prognozach największych banków. Konsensus rynkowy na ten rok mierzony dominantą w ogóle nie zakłada podwyżek (mediana wskazuje na jedną podwyżkę w ostatnim kwartale), w przyszłym roku stopy miałyby wzrosnąć do 2,25%, głównie w drugiej połowie roku. Zwraca uwagę fakt, iż prognozy największych graczy (Goldman Sachs, JP Morgan, Morgan Stanley, Nomura, HSBC) są znacznie bardziej zachowawcze.
Podsumowując, w styczniu wszystko sprzyjało notowaniom euro i mając na uwadze bardzo słaby sentyment w odniesieniu do wspólnej waluty w pierwszych dniach nowego roku, silne wzrosty na parze EURUSD stały się rzeczywistością. Na moment obecny jednak zagrożenia wynikające z sytuacji na peryferiach strefy są niedocenione, a szanse na wzrost stóp w euro landzie zdecydowanie przecenione. To nie wróży dobrze notowaniom euro. Natomiast należy pamiętać, iż w odniesieniu do pary EURUSD swoją rolę ma też do odegrania dolar, a tu liczą się na moment obecny głównie dane z rynku pracy i ich przełożenie na rynkowe stopy procentowe. Pierwsza reakcja rynku na raport ADP (+187 tys.) jest sceptyczna, ale jeśli taka figura pojawiłaby się w raporcie rządowym, powinno to umocnić dolara.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – drożeją obligacje krajów PIIGS
czwartek, Styczeń 27th, 2011
Dobra passa euro nadal trwa, a to dlatego, iż początek tygodnia przynosi kontynuację zwyżki cen obligacji na peryferiach Europy. W dzisiejszym komentarzu przyglądamy się trwałości podobnych ruchów w 2010 roku. Azjatyckie banki centralne nie zaskoczyły – stopy rosną w Indiach i nie zmieniają się w Japonii. Dziś wstępne dane o brytyjskim PKB, które mogą być bardzo istotne dla notowań funta, a także amerykański indeks Conference Board oraz kolejne wyniki spółek.
EURUSD – drożeją hiszpańskie obligacje
W ostatnich dniach kilkukrotnie podkreślaliśmy, iż zwyżki w notowaniach pary EURUSD są rezultatem (prawdopodobnie tymczasowego) uspokojenia na peryferiach strefy euro. Portugalia i Hiszpania sprzedały swoje obligacje przy wsparciu inwestorów z Azji i EBC, przekonując rynek, że na eskalację kryzysu w styczniu nie ma raczej co liczyć. Tym samym wzrosty notowań odzwierciedlają głównie poprawę sytuacji na rynku długu na Płw. Iberyjskim. Nie jest to przypadek – euro kryzys w roku minionym miał kluczowe znaczenie dla notowań euro i trzy okresy „odwilży”, podobne do obecnego, za każdym razem przynosiły umocnienie euro względem dolara, niezależnie od innych czynników.
Mowa tutaj o lipcu, październiku (a dokładnie ostatnie dni września i większość października) i przełomie listopada i grudnia. Pierwsze dwa okresy mają cechę wspólną jaką jest długość poprawy – niemal miesiąc, poprawa nastrojów na początku grudnia trwała zaledwie kilka dni. Z kolei okres wakacji i grudzień przyniosły poprawę podobnej skali – ok. 70 bp (spadek premii za ryzyko) dla hiszpańskiej 10-latki, jesienna poprawa była skromniejsza – ok. 40 bp (wszystko w cenach na koniec dnia). Ta analiza może być pomocna, jeśli założymy, że również obecna poprawa ma charakter przejściowy. Spadek premii dla hiszpańskich obligacji (oraz innych rządów z grupy PIIGS) trwa od 10 stycznia, teoretycznie zatem poprawa nastrojów mogłaby potrwać jeszcze nawet dwa tygodnie. Z drugiej strony odnotowana poprawa w zakresie premii już teraz jest równa odnotowanej w lipcu i na początku grudnia. Jednocześnie premia dla hiszpańskich 10-latek jest najniższa od pierwszych dni listopada i tym samym wróciła w górne rejony wahań z okresu, kiedy Hiszpania nie była jeszcze wymieniana jako główne zagrożenie, a rynek koncentrował się na Grecji i Irlandii. Tym samym, potencjał do dalszego umocnienia euro z tytułu poprawy na rynkach długu krajów PIIGS wydaje się już mocno ograniczony.
Stopy rosną w Indiach
Azjatyckie banki centralne nie zaskoczyły – Bank Indii zgodnie z oczekiwaniami podniósł stopy o 25 bp, zaś Bank Japonii parametrów polityki monetarnej nie zmienił. Podwyżka stóp w Indiach nie miała negatywnego wpływu na rynki – taki wpływ mógłby się pojawić, gdyby na podobny ruch w najbliższych dniach zdecydowały się chińskie władze. Bank Japonii przedstawił nowe prognozy (http://www.xtb.pl/strona.php?pulsrynku=19042), jednak ich wymowa jest względnie neutralna dla jena.
W kalendarzu – brytyjski PKB, Conference Board oraz kolejne wyniki
Wstępne dane o brytyjskim PKB za czwarty kwartał (10.30, konsensus +0,5% q/q) mają niebagatelne znaczenie dla notowań funta – ewentualne przyspieszenie brytyjskiej gospodarki zwiększy presję na Bank Anglii, aby ten przeciwdziałał rosnącej inflacji za pomocą szybszych podwyżek stóp procentowych. W USA dziś kluczowy raport o nastrojach konsumentów (16.00, konsensus 54,5 pkt.) oraz kolejne wyniki spółek (więcej http://www.xtb.pl/strona.php?pulsrynku=19045).
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL














