Styczeń na rynkach akcji – DJIA w niebie, WIG20 w maraźmie
wtorek, Luty 8th, 2011
Amerykański rynek akcji wszedł w 2011 rok z animuszem, kontynuując grudniowe wzrosty. DJIA wzrósł w styczniu o 2,7% do 11891,93 pkt., po tym jak miesiąc wcześniej zyskał 5,2%. Styczeń był dla tego indeksu najlepszym pierwszym miesiącem roku od 1997 roku. Sam indeks, na krótko przekraczając poziom 12000 pkt., przetestował natomiast najwyższe poziomy od czerwca 2008 roku. Zupełnie inne nastroje panowały na warszawskim parkiecie, gdzie podobnie jak przez większość grudnia, panowała przesadna ostrożność i wyczekiwanie na rozpoczęcie korekty na rynkach globalnych. Indeks WIG20 utknął w styczniu w męczącej konsolidacji, którą można zamknąć umownym przedziałem 2650-2800 pkt. Cały miesiąc zamknął zaś spadkiem o 1,4%.
Rynek słaby, powodów brak
Podobnie jak to miało miejsce przed miesiącem, trudno wskazać konkretne powody, dla których WIG20 pozostawał w konsolidacji, podczas gdy amerykańskie indeksy systematycznie zyskiwały na wartości, poprawiając rekordy obecnej hossy. Analogicznie więc jak w grudniowym miesięczniku, potencjalnych powodów tej słabości doszukujemy się w obawach zarządzających przed korektą na globalnych rynkach akcji w I kwartale 2011 roku, połączonych z brakiem aktywnych inwestorów zagranicznych. Pewien niewielki wpływ na takie zachowanie warszawskiej giełdy, mogła mieć niepewność w związku z przygotowanymi przez polski rząd zmianami w systemie emerytalnym, co nieco ograniczy napływ nowych środków do Otwartych Funduszy Emerytalnych. Nie był to jednak czynnik dominujący. Należy natomiast wykluczyć, że gorsze zachowanie rynku akcji, to efekt rozpoczęcia cyklu podwyżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Historycznie pierwsza podwyżka w cyklu przynajmniej o kwartał wyprzedzała potencjalny zwrot na giełdzie. Ponadto, obecnie nie ma pewności, jak mocno stopy wzrosną. Jest prawdopodobne, że zgodnie z sugestiami części członków Rady, ilość podwyżek będzie zależała od zachowania złotego. Im będzie on mocniejszy, tym mniejsze będzie zaostrzenie polityki pieniężnej w Polsce. I odwrotnie.
Technika tłumaczy wszystko
Obserwowana w styczniu stabilizacja WIG20 poniżej poziomu 2800 pkt., jakkolwiek może być niezrozumiała w kontekście rosnącego Wall Street, czy też wobec braku bezpośrednich impulsów płynących ze strony fundamentów, idealnie wpisuje się w sytuację techniczną. Od 19-miesięcy podstawowym wyznacznikiem średnio- i długoterminowych wahań pozostaje kanał wzrostowy, powstały z połączenia szczytów z kwietnia i listopada 2010 oraz dołków z lutego, a także przełomu czerwca i lipca 2010 roku. Aktualnie górne ograniczenie tego kanału znajduje się na poziomie 2840 pkt. To jednocześnie maksymalny zasięg ewentualnych wzrostów w najbliższych tygodniach. Dolne ograniczenie kanału, które jest też poziomem docelowym ewentualnej spadkowej korekty, znajduje się w okolicy poziomu 2440 pkt. To co zmieniło się w styczniu, to wyraźne naruszenie dolnego ograniczenia innego, bo półrocznego kanału na wykresie WIG20 (okolice 2700 pkt.). Nie sprowokowało to jednak silnej wyprzedaży akcji. Brak przeceny jest pierwszym od dłuższego czasu punktem zdobytym przez popyt. To jednak zbyt mało, żeby myśleć o zdecydowanym ataku na 2840 pkt. Problemy popytu z kontynuacją wzrostów, wstępne sygnały sprzedaży na części wskaźników, dotychczasowe problemy na poziomie 2800 pkt., czy też negatywne dywergencje na wskaźnikach, to wszystko przemawia za silniejszą korektą. Jednakże należy mieć na uwadze, że tylko w skrajanych warunkach możliwe jest zejście WIG20 do 2440 pkt. Większy popyt, liczący na kontynuację wzrostów w średnim i długim terminie, powinien pojawić się już w okolicach 2500-2550 pkt. Szczególnie, że po odbiciu od dolnego ograniczenia 19-miesięcznego kanału wzrostowego, można liczyć na ruch WIG20 powyżej 3000 pkt.
Sezon wyników
Warunkiem wygenerowania silniejszej korekty na GPW jest trwalsze pogorszenie nastrojów na rynkach globalnych. Zarówno na giełdach, jak i surowcach. Aktualnie trudno wskazać czynnik, który mógłby takie pogorszenie nastrojów wyzwolić. W najbliższych tygodniach powinno trwać poszukiwanie takiego zapalnika. Będzie to o tyle prostsze niż w styczniu, gdyż z uwagi na silne wykupienie, amerykańskie indeksy powinny być podatne na realizację zysków.
W lutym oprócz szukania pretekstów do spadków, inwestorzy będą przyglądać się także wynikom polskich spółek za IV kwartał 2010 roku lub też za cały rok. Jak widać w poniższej tabelce dla spółek wchodzących w skład indeksu WIG20, sezon publikacji wyników rozciągnie się na 2 miesiące. To ogranicza wpływ wyników na koniunkturę giełdową.
http://www.xtb.pl/strona.php?p=1076
Wnioski
Przez ostatni miesiąc sytuacja polskiego rynku akcji praktycznie się nie zmieniła. Dlatego aktualna pozostaje prognoza większej korekty w I kwartale br. Jednocześnie wierząc w kontynuację trendu wzrostowego w perspektywie najbliższych 11 miesięcy, taką korektę należy traktować jako jedną z lepszych okazji inwestycyjnych w tym roku.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – G20 o walutach
piątek, Październik 22nd, 2010G20 – porozumienie mało prawdopodobne
Po komentarzach, które pojawiły się w ostatnim czasie trudno wywnioskować aby pojawił się jakikolwiek konsensus w kwestii narastającego problemu. W wywiadzie dla WSJ amerykański sekretarz skarbu T.Geithner powiedział, iż dobrze byłoby ustalić pewne normy w zakresie tego, jaka polityka jest „fair” na rynku walutowym. W tej kwestii kraje azjatyckie i inne kraje rozwijające się z pewnością poparłyby Geithnera, gdyby chodziło mu o zewnętrzne (wobec amerykańskiej gospodarki) skutki polityki Fed, które tworzą poważny problem nie tylko dla emerging markets (w postaci strumienia spekulacyjnego kapitału), ale także dla Japonii (rekordowo silny jen), a w coraz większym stopniu także dla strefy euro (słabszy dolar oznacza mocniejsze euro względem juana i części innych azjatyckich walut). Tymczasem Geithnerowi chodzi zupełnie o co innego – o interwencje dokonywane choćby przez Japonię, czy Koreę, a także o ograniczenia administracyjne (np. w Brazylii), a przede wszystkim o kurs juana. W pewnym skrócie można powiedzieć, iż Geithner zdaje się nie dostrzegać implikacji płynących z dominującej ciągle na rynku pozycji USA. Należy mieć na uwadze, iż Chiny z pewnością nie zdecydują się na kolejny ruch w momencie kiedy obserwują tak ekspansywną politykę Fed i jej konsekwencje dla innych rynków wschodzących. Pojawiają się nawet głosy, iż Bank Chin może nieco osłabić juana w ostatnim kwartale. W tej sytuacji ruch należy do amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Z wypowiedzi jej członków wynika jednak, iż będą koncentrować się na gospodarce krajowej i pomimo rosnących powoli obaw rynku o inflację w dłuższym terminie (pisaliśmy o tym w poniedziałek http://www.xtb.pl/strona.php?komentarz=17474) na listopadowym posiedzeniu zapadnie decyzja o kolejnej ekspansji monetarnej. Wracają do G20, brak perspektyw na porozumienie powinien sprawić, iż wypowiedzi nie będą miały trwałego i decydującego wpływu na notowania walut.
W Chinach bez zaskoczeń
PKB minimalnie wyżej, inflacja zgodnie z oczekiwaniami, produkcja nieznacznie poniżej. Tak w skrócie wyglądają najnowsze dane z chińskiej gospodarki. Tym samym dane nie wpłynęły znacząco na notowania. Należy jednak zaznaczyć, że choć inflacja mierzona cenami konsumenta była zgodna z oczekiwaniami (3,6%), była jednocześnie najwyższa od dwóch lat, a szybciej od oczekiwań wzrosły ceny producenta (4,3%). Szybkie tempo wzrostu, wysokie ceny surowców oraz generalnie słaby juan (umocnienie względem dolara, ale osłabienie względem euro, jena i innych walut azjatyckich) będą prowadzić do stopniowego wzrostu inflacji i kolejne zacieśnienie monetarne jest bardzo prawdopodobne.
Mimo wszystko chiński wątek dla globalnych rynków akcji wydaje się zamknięty. Choć nie doprowadził on do silniejszej korekty, był skutecznym hamulcem dla byków, które bez niego prawdopodobnie pociągnęłyby rynki wyżej korzystając z dobrych wyników spółek. Wczoraj pozytywnie zaskakiwały m.in. Boeing, Wells Fargo i Ebay. Wracając do porównania ze styczniem, o którym pisaliśmy wczoraj (http://www.xtb.pl/strona.php?komentarz=17526), warto odnotować, iż wtedy po reakcji na chińską decyzję rynek również jeszcze raz testował maksima. Nie był jednak w stanie wyjść wyżej, co zainicjowało dość dynamiczną korektę. Nie wykluczone, że tak będzie i tym razem, gdyż kontrakty na amerykańskie indeksy ewidentnie męczą się z oporami (1080 pkt. dla S&P500, 11100 pkt. dla DJIA30). Jest duża szansa, iż dzisiejsza sesja na Wall Street będzie rozstrzygająca.
W kalendarzu – nocne dane z Chin i wyniki sektora bankowego
W notowaniach par z dolarem widać brak zdecydowania i nie wykluczone, iż inwestorzy na rynku walutowym szukać będą wskazówek na czekającym na rozstrzygnięcie rynku akcji. Tu na nastroje teoretycznie decydujący wpływ powinny mieć wyniki, zwłaszcza, że raporty publikuje aż 47 spółek z indeksu S&P500, z czego duża część przed sesją. Będą to m.in. AT&T, Xerox i AmEx. Z danych makro mamy tygodniowe dane o nowych bezrobotnych (14.30, konsensus 455 tys.) oraz wskaźnik aktywności w rejonie Filadelfii (16.00, konsensus +2 pkt.). W Wielkiej Brytanii sprzedaż detaliczna (10.30, konsensus +0,4% m/m). Dane mogą mieć istotny wpływ na funta po tym, jak wczorajsze minutes sugerują, iż część członków komitetu Banku Anglii może poprzeć ideę powrotu do interwencji na rynku długu rządowego.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – protokół w centrum uwagi
czwartek, Październik 14th, 2010Giełdy czekają na nowe impulsy
Indeks S&P500 zamknął poniedziałkową sesję na poziomie 1165,32 pkt. wobec 1165,15 pkt. w piątek. Równie śladowy wzrost był udziałem DJIA i Nasdaq Composite. Indeksy te zakończyły notowania odpowiednio na poziomach 11010,34 pkt. i 2402,33 pkt. Podobny przebieg miały sesje na czołowych europejskich parkietach. Niemiecki DAX wzrósł o 0,28% do 6309,51 pkt., a francuski CAC40 o 0,14% do 3768,49 pkt. Z tego marazmu rynków akcji nie zdołała wyrwać nawet informacja o podwyższeniu stopy rezerw obowiązkowych przez Chiny, co jeszcze na początku roku wywoływało silne obawy inwestorów i zdecydowaną realizację zysków na giełdach. Ten brak reakcji doskonale pokazuje, że obecnie liczy się tylko jedno. Mianowicie, czekanie na uruchomienie drugiej rundy ilościowego luzowania polityki pieniężnej przez Rezerwę Federalną.
Fed rozpocznie drukowanie w listopadzie
Rynek jest coraz bardziej przekonany, że Rezerwa Federalna rozpocznie kolejną rundę drukowania pieniędzy na początku listopada. To przekonanie po publikacji słabszych od prognoz wrześniowych danych z amerykańskiego rynku pracy (zatrudnienie w sektorze pozarolniczym spadło o 95 tys. wobec oczekiwanego braku zmian i wobec spadku o 57 tys. w sierpniu) graniczy już niemal z pewnością. Jak wynika z przeprowadzonego sondażu przez CNBC, na taki scenariusz wskazuje prawie 93% ankietowanych. Z czego aż 86% tej grupy, wskazuje właśnie na listopad. Dzisiejsza publikacja protokołu z ostatniego posiedzenia FOMC, powinna jeszcze zwiększyć ten odsetek. Gdyby jednak stało się inaczej i rynek odczytał w tych zapiskach brak przekonania władz monetarnych co do konieczności uruchomienia przysłowiowej drukarki już w listopadzie, to reakcją byłaby silna wyprzedaż na rynkach akcji. Przede wszystkim dlatego, że teraz taki scenariusz można uznać za mało prawdopodobny.
Sezon wyników w USA
Publikacja protokołu z posiedzenia FOMC prawdopodobnie będzie stanowić ostateczne potwierdzenie, że Rezerwa Federalna podejmie działania wspierające wzrost gospodarczy już na listopadowym posiedzeniu. Tym samym uwaga inwestorów powoli będzie przesuwać się w kierunku, powoli rozpędzającego się sezonu publikacji wyników kwartalnych w Stanach Zjednoczonych. Po zakończeniu wtorkowej sesji na Wall Street wynikami pochwali się Intel. Rynek oczekuje, że spółka wypracowała w III kwartale br. 50 centów zysku na jedną akcję, przy przychodach na poziomie 11 mld dolarów. Po sesji wyniki opublikuje również CSX (prognoza: EPS 1,04 USD) i Lineał Tech (prognoza: EPS 0,62 USD), a przed sesją zrobi to Fastenal (prognoza: EPS 0,50 USD).
Realizacja zysków na forexie
O ile poniedziałek na głównych giełdach upłynął pod znakiem stabilizacji notowań, to na rynku walutowym trwała realizacja zysków. Kurs EUR/USD oddalił się od psychologicznej bariery 1,40 dolara, schodząc dziś rano do 1,3815 dolara. Kurs GBP/USD odbił się od bariery podażowej 1,5997-1,6000 dolara, tworzonej przez maksimum z sierpnia i psychologiczny poziom 1,60. Kurs AUD/USD natomiast zawrócił z poziomu górnego ograniczenia 5-miesięcznego kanału wzrostowego, po tym jak w poprzednim tygodniu wspiął się do najwyższego poziomu od 27 lat.
Wtorkowe kalendarium
We wtorek w kalendarium króluje wieczorna publikacja protokołu z ostatniego posiedzenia FOMC, która obok raportu kwartalnego Intela, będzie wydarzeniem dnia. Inne publikacje, jak wrześniowe dane o inflacji CPI w Niemczech i Wielkiej Brytanii, czy brytyjski bilans handlu zagranicznego, będą jedynie przysłowiowymi kwiatkami do kożucha.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Komentarz do rynku złotego – oczekiwanie na impuls
czwartek, Sierpień 19th, 2010Obligacje w cenie
To jak silne są obawy o przyszłość światowej gospodarki, doskonale pokazuje zachowanie niemieckich i amerykańskich obligacji. Rentowność tych pierwszych spadła wczoraj do rekordowo niskiego poziomu, natomiast drugich była najniższa od początku roku.
Impulsem, który wsparł rynek długu były słabe dane z japońskiej gospodarki. W II kwartale 2010 roku PKB Japonii wzrósł jedynie o 0,1% (po uwzględnieniu czynników sezonowych) w stosunku do pierwszych trzech miesięcy br., podczas gdy prognozy analityków ankietowanych przez Reuters wahały się w przedziale 0,1-0,9%, przy medianie na poziomie 0,6%. Opublikowane wczoraj dane wywołały nie tylko zaniepokojenie inwestorów, ale też i japońskich władz. Na najbliższy piątek i poniedziałek planowana jest seria spotkań, które mogą zaowocować przyjęciem nowych programów wspierających tamtejszą gospodarkę.
Uwaga na aukcję irlandzkiego długu
Wzrost awersji do ryzyka nie tylko skierował strumień gotówki na rynek długu, ale również odświeżył obawy o sytuację gospodarczą peryferyjnych krajów Strefy Euro. W ostatnich dniach na tapecie jest zwłaszcza Irlandia. Dlatego z uwagą będzie śledzona dzisiejsza aukcja obligacji tego kraju. Zostanie zaoferowana pula, wygasających w 2014 i 2020 roku, obligacji o łącznej wartości 1,0-1,5 mld EUR. Ostatnia aukcja obligacji zapadających w 2014 roku miała miejsce 18 maja br. Wówczas nabywców znalazły papiery o wartości 750 mln EUR, średnia rentowność wyniosła 3,11%, a stosunek popytu do podaży 3,1. Natomiast przed czterema tygodniami odbyła się ostatnia aukcja obligacji zapadających w 2020 roku. Nabywców znalazły papiery o wartości 750 mln EUR, średnia rentowność ukształtowała się na poziomie 5,54%, a popyt był 3x większy od podaży. Wyniki dzisiejszej aukcji irlandzkiego długu będą znane krótko po godzinie 11:00 polskiego czasu.
Rynek nieruchomości i produkcja przemysłowa
Wyniki aukcji irlandzkiego długu mogą być jednym z czynników decydującym o nastrojach w najbliższych dniach. Nie będzie to jednak czynnik kluczowy. Dużo większą siłę oddziaływania będą miały lipcowe dane o pozwoleniach na budowę domów (prognoza: 580 tys.), rozpoczętych budowach domów (prognoza: 560 tys.), czy produkcji przemysłowej (prognoza: 0,5% M/M) w Stanach Zjednoczonych. To najważniejsze publikacje makroekonomiczne w tym tygodniu. Gorsze od oczekiwań odczyty, co przede wszystkim może mieć miejsce w przypadku raportu o produkcji, wzmocnią obawy o kondycję amerykańskiej gospodarki, stając się impulsem do kontynuacji ucieczki od ryzykownych aktywów w kierunku bezpiecznych obligacji. Lepsze dane zostaną przyjęte z ulgą, dając tym samym impuls do odreagowania zmian z poprzedniego tygodnia.
Złoto coraz droższe
Wzrost obaw o perspektywy globalnej gospodarki, przekłada się na większy popyt na obligacje, jena i szwajcarskiego franka, a także na większe zainteresowanie złotem. Inwestorzy traktują je jako bezpieczną przystań na niepewne czasy. W poniedziałek uncja tego kruszcu podrożała o 0,77% do 1224,07 dol., pokonując silną barierę podażową, jaką na 1218,56 dol. tworzyła połowa długiej czarnej świecy z 1 lipca br. To otwiera drogę do ataku na czerwcowe maksima (1264,80 dol.). Na gruncie analizy technicznej, ten scenariusz przestanie być aktualny dopiero w chwili, gdy ceny złota spadną poniżej 1172 dol. Tam wsparcie tworzy linia łącząca dołki z lutego, marca i lipca br.
Wtorkowe kalendarium
Wtorkowe kalendarium jest bogate w publikacje makroekonomiczne. Oprócz wspomnianych już lipcowych danych z USA o pozwoleniach na budowę domów, rozpoczętych budowach domów oraz produkcji przemysłowej, inwestorzy poznają jeszcze raport o inflacji producenckiej za miesiąc lipiec (godz. 14:30). Przed południem światło dzienne ujrzą czerwcowe dane o bilansie płatniczym Strefy Euro (godz. 10:00), lipcowe dane o cenach konsumpcyjnych w Wielkiej Brytanii (godz. 10:30) oraz sierpniowa wartość indeksu niemieckiego instytutu ZEW (godz. 11:00). Po południu natomiast Główny Urząd Statystyczny poinformuje, jak w lipcu kształtowała się w Polsce przeciętna płaca i zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw (godz. 14:00). Ponadto dziś swe raporty kwartalne przed sesją na Wall Street opublikuje Wal-Mart (prognoza: EPS 0,97 dol.) i Home Depot (prognoza: EPS 0,71 dol.).
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Komentarz do rynku złotego – Złoty korzysta na poprawie nastrojów
wtorek, Lipiec 13th, 2010Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – Wall Street daje sygnał do zakupów
wtorek, Lipiec 13th, 2010Wall Street czeka na sezon wyników
To co nie udało się we wtorek na Wall Street, a więc silne odreagowanie dwutygodniowych spadków, udało się w środę. Publikacja prognoz wyników za II kwartał przez State Street, znacznie przewyższających oczekiwania analityków (EPS 0,93 dol. wobec rynkowego konsensusu na poziomie 0,72 dol., przychody 2,2 mld dol. wobec 2,16 mld dol.), pchnęły w górę akcje spółek finansowych i zaostrzyły apetyt przed rozpoczynającym się w przyszłym tygodniu, umownym startem sezonu publikacji wyników kwartalnych na Wall Street. W oczekiwaniu natomiast na dzisiejszą publikację, przygotowywanego przez International Council of Shopping Centers (ICSC), raportu o sprzedaży detalicznej w amerykańskich sieciach handlowych za miesiąc czerwiec, drożały akcje detalistów.
Wczorajsze trzyprocentowe wzrosty na Wall Street, wyraźnie poprawiają nastroje na rynkach akcji. I to z dwóch powodów. Po pierwsze, przesuwają uwagę inwestorów z danych makroekonomicznych na sezon wyników na Wall Street. Po drugie, zmniejszają dominację strony podażowej na wykresach. Długie białe świece na wykresach dziennych DJIA i S&P500, jak również powrót tych indeksów powyżej przełamanych przed tygodniem dołków z maja i pierwszej połowy czerwca br., stawiają znak zapytania przy spadkowym scenariuszu, jaki jeszcze rysowany był przed 24 godzinami.
Kolejne optymistyczne wieści z Australii
Środowy rajd byków na Wall Street, stał się impulsem do wzrostów na azjatyckich parkietach. Nie był to jedyny impuls. Równie mocnym wsparciem były dane z australijskiego rynku pracy. W czerwcu stopa bezrobocia pozostała na poziomie 5,1% (prognoza: 5,2%). Jest ona najniższa od stycznia 2009 roku i pierwszy raz od 1978 roku niższa niż stopa bezrobocia w Japonii. Czerwiec był też kolejnym miesiącem wzrostu zatrudnienia. W tym miesiącu przybyło 45,9 tys. miejsc pracy (prognoza: 15,5 tys.), po tym jak w maju było to 22,8 tys.
Azjatyccy inwestorzy zignorowali natomiast bardzo słabe dane o zamówieniach na sprzęt, maszyny i urządzenia w Japonii. W maju spadły one aż o 9,1% M/M, wobec prognozowanego spadku o 3% i wobec wzrostu o 4% w kwietniu. Dobre dane z Australii potwierdziły optymistyczne spojrzenie na gospodarkę, jakie pojawiło się w komunikacie po wczorajszym posiedzeniu Banku Rezerw Australii. To wsparło notowania AUD/USD. Kurs wrócił powyżej 0,87. Najbliższe dni mogą przynieść jego atak na czerwcowe maksima.
Lepsze nastroje i dane z Niemiec będą wspierać złotego
Poprawa nastrojów na rynkach finansowych i związany z tym wzrost apetytu na ryzyko, wspiera nie tylko australijskiego dolara, ale także inne wysoko oprocentowane waluty oraz waluty krajów zaliczanych do rynków wschodzących. Pojawia się więc szansa na umocnienie złotego, forinta czy czeskiej korony. Fundamentalnym wsparciem dla nich są ostatnio publikowane optymistyczne dane makroekonomiczne (m.in. produkcja przemysłowa na Węgrzech oraz produkcja przemysłowa i PMI dla Polski). Dla złotego dodatkowym wsparciem są opublikowane rano, majowe dane o bilansie handlu zagranicznego Niemiec. W maju niemiecki import wzrósł aż o 14,8% M/M. Beneficjentami tego wzrostu w dużej mierze będą polscy eksporterzy, i gospodarka. Czwartek może okazać się przełomowy dla USD/PLN. Para ta balansuje na poziomie wsparcia, jakie tworzy lokalny dołek z połowy czerwca br. Jego definitywne pokonanie, a to sugeruje poranny spadek poniżej 3,23 zł, otworzy drogę przynajmniej do 3,10 zł, a jednocześnie będzie silnym sygnałem zakończenia wzrostów mających swój początek w połowie marca br.
Banki centralne, dynamika produkcji i rynek pracy
Czwartek jest bogaty w publikacje makroekonomiczne i wydarzenia, mogące mieć istotny wpływ na nastroje na rynkach finansowych. Oprócz wspomnianego raportu International Council of Shopping Center, który wczoraj stał się impulsem do zwyżki na Wall Street, inwestorzy poznają jeszcze decyzje Banku Anglii i Europejskiego Banku Centralnego (w obu przypadkach stopy nie zostaną zmienione), dane o produkcji przemysłowej w Niemczech (prognoza: 0,9% M/M) i Wielkiej Brytanii (prognoza: 0,5% M/M) oraz tygodniowy raport o tzw. nowych bezrobotnych w USA (prognoza: 465 tys.).
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – słabe dane nie popsuły nastrojów
czwartek, Czerwiec 17th, 2010Rynki akcji – wzrosty mimo słabszych danych
Dobre nastroje na rynkach akcji trwają od minionego poniedziałku, kiedy obronione zostały tegoroczne minima na kontraktach na DJIA30 i S&P500. Było to istotne z kilku względów. Po pierwsze kolejna (druga) obrona tych poziomów mogła sugerować, iż w tych okolicach są już chętni na akcje spółek. Po drugie, obrona daje szansę na realizację formacji podwójnego dna widocznej na obydwu wykresach. Potwierdzają ją wczorajsze wzrosty, które doprowadziły do przełamania 38% zniesienia spadków, a także wyprowadziły obydwa indeksy na poziomy najwyższe od prawie miesiąca. Paradoksalnie, ten krótkoterminowy wzrost idzie w parze z formacją widoczną w większej skali, której wymowa jest dokładnie odwrotna. Jeśli byki nie pokonają szczytów ze stycznia (1148 pkt. dla kontraktów na S&P500, 10680 pkt. dla DJIA30), będziemy oglądać duża formację RGR, mogącą być początkiem naprawdę dużej korekty.
Póki co jednak nastroje pozostały dobre i nie zmąciły ich słabsze dane z Niemiec (zaskakujący spadek indeksu ZEW z 45,8 pkt. do 28,7 pkt.!) oraz USA (wzrost indeksu NY Fed, ale jedynie o 0,5 pkt., po spadku o 12,8 pkt. miesiąc wcześniej). W dłuższym horyzoncie nad rynkami nadal wisi widmo europejskiego zadłużenia (czytaj w następnym paragrafie), nie pomaga także komplikująca się sytuacja BP (Ftich obniżyła wczoraj rating paliwowego giganta o 6 poziomów!).
EURUSD – premie nadal wysokie
Dobre nastroje na rynkach akcji przełożyły się na wzrost notowań euro względem dolara. Para ponownie powróciła w okolice oporu 1,2330, z szansą na kontynuację korekty wzrostowej, w optymistycznym scenariuszu nawet do 1,2660. Wsparcia to 1,2144 i 1,2050.
Warto jednak monitorować sytuację na rynku obligacji w Europie. Trwałej poprawie nastrojów rynkowych powinien towarzyszyć spadek premii od obligacji emitowanych przez rządy takich krajów jak Hiszpania, Portugalia, Włochy, Irlandia czy Belgia. Spadek tych premii jest nieodzowny, jeśli ścieżka fiskalna (a co za tym idzie – ratingi) ma nie ulec dalszemu pogorszeniu ze względu na koszty obsługi długu. Tak się jednak nie dzieje. Nieco obniżyły się premie od długu włoskiego i belgijskiego. Jednak premie od długu portugalskiego (288 bp) i irlandzkiego (292 bp) są najwyższe od czasu ogłoszenia programu ratunkowego. Premia od długu hiszpańskiego (209 bp) jest w okolicach owego maksimum. To zwiększa ryzyko, że poprawa nastrojów na rynkach nie ma trwałego charakteru.
W kalendarzu – produkcja, budowy domów, PPI
Dziś w kalendarzu więcej danych, szczególnie z USA. Będą tam opublikowane dane o produkcji przemysłowej (15.15, konsensus +0,9% m/m), cenach producenta (14.30, konsensus -0,5% m/m i +0,1% m/m dla bazowego PPI), oraz liczbach nowych budów (14.30, konsensus 650 tys.) i pozwoleń na budowy (630 tys.). Gdyby dane o produkcji i budowach rozczarowały byłoby to znacznie trudniejsze do zignorowania niż wczorajsze dane o aktywności. Wieczorem przewidziane jest wystąpienie szefa Fed (23.45 naszego czasu), które jednak ma charakter okolicznościowy. Wcześniej (10.30) dane z brytyjskiego rynku pracy, na którym od kilku miesięcy obserwujemy stopniową poprawę. Rynek oczekuje, iż w maju ubyło tam 23 tys. bezrobotnych.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – Amerykanie zignorowali dane o sprzedaży
poniedziałek, Czerwiec 14th, 2010Piątkowa sesja na Wall Street przyniosła zwyżkę indeksów. DJIA wzrósł 0,38% do 10211,07 pkt., S&P500 o 0,44% do 1091,60 pkt., a technologiczny Nasdaq Composite 1,12 proc. do 2243,60 pkt. Skala wzrostów wprawdzie nie robi dużego wrażenia. O wiele istotniejsze jest to, że rynek akcji ostatecznie zignorował fatalne dane o sprzedaży detalicznej w Stanach Zjednoczonych. W maju spadła ona o 1,2% M/M, a sprzedaż bez samochodów była niższa o 1,1% M/M, podczas gdy prognozowano odpowiednio odczyt na poziomie 0,2% i 0,1%. Pomimo, że wyniki te mogły rodzić obawy o nawrót recesji, to zostały zignorowane. Jeżeli dodać do tego, mającą miejsce kilka dni wcześniej, obronę majowych minimów przez amerykańskie indeksy, to gra pod podwójne dno na Wall Street i zakończenie spadkowej korekty, jest czymś oczywistym.
Kurs EUR/USD wrócił w poniedziałek w okolice 1,22 dolara, rosnąc w ostatnich pięciu dniach o ponad 3 centy. Zamknięcie dzisiejszego dnia powyżej tej psychologicznej bariery, znacznie zwiększyłoby szanse na wyraźne przedłużenie wzrostowej korekty (to wciąż jest jeszcze korekta w trendzie spadkowym). Tak bowiem należałoby zinterpretować przełamanie strefy oporu 1,2160-1,2173 dolara, jaką na wykresie dziennym tworzą lokalne dołki z 18 i 26 maja br. To zaś otwierałoby drogę do 1,2571 dolara, gdzie kolejną barierę podażową tworzy lokalny szczyt z 21 maja br. na wykresie dziennym eurodolara.
Osłabienie dolara w relacji do euro i innych europejskich walut stanowi jeden z elementów zwiększonego popytu na surowce. Dziś rano miedź drożeje o ponad 1 proc., a ropa o prawie 3 proc.
Poniedziałek jest stosunkowo ubogi w publikacje makroekonomiczne. W nocy inwestorzy poznali kwietniowe dane o sprzedaży detalicznej w Nowej Zelandii (-0,3% M/M wobec prognozowanego braku zmian), a nad ranem zrewidowane dane o produkcji przemysłowej w Japonii z tego samego okresu (1,3% M/M, zgodnie z oczekiwaniami). Dziś zostanie jeszcze opublikowany majowy raport o cenach producentów i importu w Szwajcarii (prognoza: 0,1% M/M), kwietniowy o produkcji przemysłowej w Strefie Euro (prognoza: 0,6% M/M), kwietniowe saldo na rachunku obrotów bieżących Polski (prognoza: -650 mln EUR) oraz majowa podaż pieniądza w Polsce (prognoza: 6% R/R). Nie są to dane budzące szczególnie duże emocje na rynkach finansowych. W tym tygodniu jednak takowych nie zabraknie. Te najważniejsze to amerykańskie raporty o inflacji CPI i PPI, produkcji przemysłowej, sytuacji na rynku nieruchomości, indeksy NY Empire State i Fed z Filadelfii, brytyjskie dane o inflacji CPI, niemiecki indeks instytutu ZEW oraz posiedzenia ws. stóp procentowych Narodowego Banku Szwajcarii i Banku Japonii.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – sygnał z Wall Street?
piątek, Czerwiec 11th, 2010Warunki do zakończenia korekty
Obrona majowych minimów, jakkolwiek daje nadzieję na twarde dno korekty, nie gwarantuje jeszcze jej zakończenia. Pierwszym poważnym, aczkolwiek jedynie wstępnym, sygnałem kupna, będzie zdecydowany powrót indeksów DJIA, S&P500 i Nasdaq Composite powyżej lokalnych maksimów z pierwszych dni czerwca. Dla polskiego rynku akcji, analogicznym sygnałem będzie powrót powyżej maksimów z końca maja br. Będzie to możliwe wówczas, gdy obawy o przyszłość Strefy Euro zastąpi nadzieja, że po dokonaniu niezbędnych reform i sprowadzeniu deficytów do rozsądnych rozmiarów, Strefa Euro wyjdzie z obecnego kryzysu wzmocniona.
Rogers mówi o kupnie euro
Obserwowana w ostatnich dniach poprawa nastrojów na globalnych rynkach finansowych, przekłada się na umocnienie euro w relacji do dolara. Od trzech dni para ta rośnie, wracając powyżej 1,21 z tegorocznego minimum na 1,1876 dolara. Na gruncie analizy technicznej, ten ruch do góry w dalszym ciągu należy traktować tylko w kategoriach odbicia. Aczkolwiek cały czas warto mieć w pamięci wczorajsze uwagi Jima Rogersa. Ten legendarny inwestor, idąc na przekór rynkowym trendom, zasugerował rozważenie kupna wspólnej waluty. W jego opinii, większość inwestorów jest tak zdecydowanie niedźwiedzio nastawionych do euro, że jest to dobry czas na jego kupno.
Złoty mocniejszy
Poprawa nastrojów na rynkach globalnych i związany z tym spadek apetytu na ryzyko, jak również Wzrost notowań EUR/USD (nawet jeżeli traktować go tylko w kategoriach korekty), pomaga polskiej walucie. Takim wparciem jest też wczorajszy wybór prof. Marka Belki na prezesa Narodowego Banku Centralnego, co przerwało dwumiesięczny okres bezkrólewia w banku centralnym. Inwestorzy powinni dobrze przyjąć nie tylko deklarację nowego prezesa, że będzie bronił wartości złotego, ale przede wszystkim prawdopodobną szybką decyzję o wznowieniu elastycznej linii kredytowej oraz poprawę współpracy NBP z rządem. W piątek o godzinie 9:42 kurs USD/PLN testował poziom 3,3744 zł, a EUR/PLN 4,0886 zł.
Sporo danych makro
W piątek nie brakuje potencjalnych impulsów, mogących mieć wpływ na decyzje inwestorów. Jeszcze przed południem inwestorzy poznają m.in. dane o inflacji PPI (prognoza: 5,7% R/R) i produkcji przemysłowej (prognoza: 2,1% R/R) na Wyspach. Po południu natomiast zostaną opublikowane dane ze Stanów Zjednoczonych o sprzedaży detalicznej (prognoza: 0,2% M/M), zapasach niesprzedanych towarów (prognoza: 0,5% M/M) oraz indeks Uniwersytetu Michigan (prognoza: 74,5). Po tym, jak dużo emocji wywołała wczorajsza aukcja portugalskiego długu, dziś inwestorzy mogą równie mocno obserwować aukcję włoskiego długu.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL






