Poranny komentarz rynkowy – złe wiadomości z Azji
poniedziałek, Kwiecień 11th, 2011
O tym, że wiadomości z chińskiej gospodarki są obecnie bardziej zagrożeniem niż szansą dla koniunktury rynkowej inwestorzy wiedzieli już od pewnego czasu. W tych okolicznościach dane o chińskiej inflacji zostały przyjęte dość spokojnie. Trzęsienie ziemi w Japonii jest jednak kolejnym z negatywnych wydarzeń, które trudno było przewidzieć.
Trzęsienie ziemi i wyższa inflacja
Silne trzęsienie ziemi z epicentrum ok. 125 km od wybrzeża Japonii było odczuwalne również w Tokio, gdzie według doniesień zawaliło się kilka budynków i wstrzymano ruch metra. Jak na razie wpływ tej katastrofy na rynki jest głównie psychologiczny. O ile tego rodzaju wydarzenia mają z reguły krótkotrwały wpływ na rynki, warto zwrócić uwagę, iż jest to kolejny negatywny szok dla rynków w relatywnie krótkim czasie (po zamieszkach politycznych w Afryce). Dodatkowo nakłada się na i tak nienajlepszy splot informacji mających bardziej fundamentalne znaczenie dla rynków, takich jak droga ropa, obniżka ratingu dla Hiszpanii, czy niepokojące doniesienia z chińskiej gospodarki. O ile zatem w notowaniach jena reakcja jest relatywnie niewielka (kurs USDJPY wzrósł z 82,75 do 83,15) i o ile skutki nie będą proporcjonalnie podobne do tych w Nowej Zelandii będzie zapewne krótkotrwała, o tyle dla rynków akcji jest to kolejny powód do ruchu w dół.
Dane z Chin nie miały tak silnego wpływu na rynek, ale może on być bardziej długookresowy. Kiedy opublikowane zostały słabsze wskaźniki aktywności za luty, sugerowano, iż być może zmniejszy to presję na władze monetarne na zaostrzanie polityki monetarnej. Dane o inflacji pokazały jednak, iż nie należy na to liczyć – zarówno CPI (4,9% wobec oczekiwanych 4,7%), jak i PPI (7,2% wobec oczekiwanych 6,9%) były wyższe od oczekiwań rynku i potwierdzają, że inflacja jest problemem w Państwie Środka. A biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia w Afryce i związany z nimi społeczny wymiar inflacji – jest problemem poważnym.
S&P500 – najniżej od końca stycznia
W dniu wczorajszym pisaliśmy o formacji trójkąta w notowaniach kontraktów na indeks S&P500 (http://www.xtb.pl/strona.php?komentarz=19817). Nastąpiło wyraźne wybicie dołem z tej formacji, co doprowadziło do udanego testu poprzedniego minimum korekty, czyli 1292 pkt. Modelowy zasięg trójkąta to 1262 pkt. i mając na uwadze, iż zbiega się on z ważnym poziomem klasycznym (minimum z końca stycznia), należy uznać to za minimalny zasięg korekty.
Spadki na globalnych rynkach potwierdzają naszą opinię, iż silne wzrosty na GPW w ostatnich dniach były nieco przedwczesne. Dziś na otwarciu notowania kontraktów na DAX30 są najniżej od 12 stycznia i to powinno wyznaczać kierunek dla WIG20.
EURUSD – szczyt pod presją
Trzęsienia ziemi, już w mniej dosłownym znaczeniu, chcą uniknąć szefowie państw strefy euro, którzy dziś zaczynają szczyt poświęcony głównie wypracowywaniu rozwiązania dla krajów z problemami zadłużenia – w zaledwie dzień po tym jak agencja Moody’s przypomniała politykom, jak ważny jest to problem (obniżając ocenę wiarygodności Hiszpanii). Dla bieżących notowań euro lepiej byłoby gdyby szczyt w ogóle się nie odbył – przesuwa on bowiem uwagę inwestorów z retoryki EBC na problemy kryzysu zadłużenia. Pogarszające się nastroje na globalnych rynkach akcji też notowaniom wspólnej waluty nie służą. Para EURUSD próbuje jeszcze bronić opisanej przez nas wczoraj linii hossy, ale jeśli nie nastąpi nagła poprawa nastrojów na rynku, ta obrona ma małe szanse powodzenia, a notowania pary mogą kierować się ku kolejnym wsparciom – 1,3740 i 1,3705.
W kalendarzu – sprzedaż w USA, PPI na Wyspach
Trzęsienie ziemi w Japonii sprawia, iż wydłuża się lista wydarzeń spoza kalendarza, które mają kluczowy wpływ na rynki (dołączając do Libii i regionu i wpływu na ceny ropy, a także do szczytu w strefie euro). W tej sytuacji nawet ważne dane, takie jak publikacja sprzedaży detalicznej w amerykańskiej gospodarce za luty (14.30, konsensus +1% m/m, +0,6% m/m po wyeliminowaniu samochodów) mogą zejść na dalszy plan. Tym bardziej dotyczy to takich publikacji jak nastroje konsumentów (15.55, konsensus 76,5 pkt.), czy rynek pracy w Kanadzie (13.00, konsensus +24 tys.). Dane o brytyjskiej inflacji cen producenta (10.30, konsensus +5,3%) tradycyjnie ważne dla funta.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – szczyt się zbliża euro traci
czwartek, Kwiecień 7th, 2011
W dniu wczorajszym pisaliśmy, iż jastrzębie wypowiedzi członków Rady EBC są już w cenach na rynku, zaś zapomniany niemal euro kryzys nie. Wskazaliśmy również, że podobnie jak po posiedzeniu Fed w listopadzie, posiedzenie EBC w marcu mogłoby być punktem kulminacyjnym dla EURUSD. Dziś taki scenariusz wsparła agencja Moody’s.
EURUSD – rating Hiszpanii w dół
Agencja Moody’s obniżyła rating Hiszpanii o jeden stopień do Aa2 sugerując możliwość dalszych obniżek negatywną perspektywą. Rating jest zatem na poziomie nadanym przez S&P (AA neg) i poniżej ratingu Fitch (AA+ neg). Obniżka ratingu ma miejsce na dzień przed rozpoczęciem szczytu szefów krajów strefy, mających wypracować mechanizm udzielania pomocy krajom strefy mającym problemy z finansowaniem. Dla inwestorów istotne jest to, że do tej pory rynek koncentrował się na perspektywie podwyżek stóp w strefie (więcej we wczorajszym komentarzu http://www.xtb.pl/strona.php?komentarz=19788), pomijając kwestię problemu zadłużenia, pomimo utrzymywania się wysokich premii za ryzyko. Jeśli teraz rynek rzeczywiście zacznie koncentrować się na Płw. Iberyjskim (a mówi się, iż przy okazji szczytu będą wywierane naciski na Portugalię, aby ta przyjęła pomoc), zmiana średnioterminowego trendu na EURUSD jest jak najbardziej realna.
Od strony technicznej takim sygnałem będzie przełamanie testowanej obecnie linii trendu wzrostowego (okolice 1,38), czego konsekwencją byłby spadek w kierunku 1,3430 ze wsparciami na poziomach 1,3740, 1,37 oraz 1,3520.
Rynki akcji – przecena w Azji
Drożejąca ropa bardziej niż słabsze dane dotyczące handlu zagranicznego Chin (http://www.xtb.pl/strona.php?pulsrynku=19813) były przyczyną przeceny na rynkach akcji w trakcie sesji azjatyckiej, po tym, jak wczorajszy dzień nie przyniósł większych zmian na Wall Street. Wracający temat euro kryzysu może być dodatkowym obciążeniem dla rynków akcji w trakcie sesji europejskiej.
Korekta na globalnych rynkach w przypadku notowań kontraktów na S&P500 przybiera łagodną formę trójkąta, obecnie rynek testuje jego dolne ograniczenie. Opuszczenie przez cenę trójkąta może być pierwszym sygnałem, w którym kierunku notowania będą podążać.
RBNZ tnie o 50bp, zatrudnienie spada w Australii
Tematy tego tygodnia to Libia, ceny ropy, chińskie dane i szczyty w strefie euro – wątki te bez wątpienia mają kluczowy wpływ na globalne rynki i na nich koncentrujemy się również w naszych komentarzach. Tym razem zwracamy jednak uwagę również na zmiany w Australii i Nowej Zelandii, które w ostatnim czasie mogły szczególnie zaskoczyć inwestorów. Bank Nowej Zelandii obniżył stopy procentowe o 50 bp w reakcji na kolejne trzęsienie ziemi, które może mieć negatywny wpływ na gospodarkę tego kraju. Obniżka jest większa niż oczekiwał rynek (konsensus wynosił 25 bp) i główna stopa to obecnie zaledwie 2,5%.
Teoretycznie to bardzo niekorzystna wiadomość dla dolara nowozelandzkiego, zwłaszcza, że gospodarka Nowej Zelandii radziła sobie ostatnio znacznie gorzej niż australijska. Nie można jednak wykluczyć, iż duża obniżka stóp (nie jest całkowitym zaskoczeniem, część instytucji spodziewała się takiego ruchu) jest końcem okresu słabości NZD, który w lutym był najsłabszą spośród grupy najważniejszych walut. Szczególnie względem dolara australijskiego, gdzie scenariusz podwyżek stóp najpierw został „podmyty” przez powódź, a teraz rynek został zaskoczony spadkiem zatrudnienia w lutym (o 10 tys., spora rewizja w dół także dla danych za styczeń). Tym samym może być to początek odrabiania strat NZD wobec AUD. Nawet jeśli nie dojdzie do odwrócenia wieloletniego trendu wzrostowego na AUDNZD, realna jest większa korekta. Sygnałami jej rozpoczęcia będzie zejście poniżej wsparć 1,36, 1,3517 i 1,3450.
W kalendarzu – rynek pracy, Bank Anglii i dane z Chin
Kalendarz w końcówce tygodnia staje się znacznie bardziej intensywny. Na notowania EURUSD kluczowy wpływ ma obecnie to co dzieje się w strefie, ale dobre dane tygodniowe o nowych bezrobotnych w USA (14.30, konsensus 380 tys.) – a ostatnio takie właśnie były, mogłyby wesprzeć sprzedających na tej parze. Na moment obecny dla funta ważniejsze są raczej protokoły z posiedzeń Banku Anglii (pokazujące zmiany w poglądach członków Rady) niż same posiedzenia, ale dzisiejsza decyzja (13.00, konsensus: brak zmian), zapewne będzie okazją do większego ruchu na GBPUSD. W trakcie piątkowej sesji azjatyckiej kluczowe będą dane z Chin, szczególnie o inflacji (publikacja prawdopodobnie o 3.00 naszego czasu, konsensus na CPI to 4,7%, na PPI 6,9%). Warto zwrócić uwagę na reakcję rynku miedzi – wyższa inflacja mogłaby ostatecznie przesądzić o większej korekcie na tym rynku.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Luty 2011 na rynkach walutowych – rynek liczy podwyżki
poniedziałek, Marzec 28th, 2011
Po raz pierwszy od 2007 roku rynek tak poważnie i tak powszechnie spodziewa się podwyżek stóp procentowych, już nie tylko w krajach rozwijających się, ale na całym świecie. Banki centralne w Europie postrzegane są jako bardziej jastrzębie, a to służy notowaniom euro i funta. Największe wahania spośród głównych walut miały jednak nieco inne podłoże – dolar kanadyjski zyskiwał na drożejącej ropie, zaś dolar nowozelandzki tracił po trzęsieniu ziemi.
EURUSD – trzy podwyżki jeszcze w tym roku?
Rosnąca inflacja w strefie euro i dobra koniunktura w północnej części strefy to argumenty za zacieśnieniem monetarnym. Ryzyko to stagnacja gospodarcza krajów południa, gdzie rosnące ceny surowców dodatkowo pogarszają perspektywy ożywienia gospodarczego. Na ten moment roczny CPI w strefie przekracza nieznacznie 2% i generalnie Rada Banku podkreśla, iż dalszy wzrost wskaźnika powinien być przejściowy. Jednocześnie jednak kilku członków Rady, włącznie z Trichetem wyrażało obawy, iż dłuższy okres inflacji powyżej celu mógłby być przyczyną wzrostu oczekiwań inflacyjnych. Tymczasem odnotowany w lutym silny wzrost cen ropy oznacza, iż roczny CPI wzrośnie silniej i na dłużej. Tu pojawia się problem nie tylko oczekiwań inflacyjnych, ale mandatu EBC, który w tej sytuacji staje się kłopotliwy. Rada jest bowiem zobowiązana do utrzymania rocznego CPI poniżej 2% i rynek oczekuje, że może być skłonna do wypełnienia tego zobowiązania pomimo ciągle delikatnych fundamentów ożywienia w strefie i zagrożenia (ze strony wyższych stóp) dla krajów PIIGS. Jastrzębie nastawienie EBC nie musi oznaczać, iż umocnienie euro będzie kontynuowane. Rynek wycenia bowiem już trzy podwyżki stóp w tym roku, podczas gdy maksymalnie jedną w USA i podczas gdy konsensus wśród ekonomistów zakłada jedną podwyżkę w strefie i żadnej w USA(!). Wiele wyjaśni konferencja po posiedzeniu EBC (czwartek, 3 marca) i kolejny raport z amerykańskiego rynku pracy (piątek, 4 marca). Jednak na ten moment wydaje się, iż tylko wyraźna sugestia ze strony Tricheta, iż stopy wzrosną jeszcze w tym półroczu mogłaby dodatkowo umocnić euro. W przeciwnym razie, fundamentalnie ryzyka będą po stronie spadków na EURUSD (zwłaszcza, że zakończenie tematu podwyżek stóp w strefie może zwrócić uwagę inwestorów ponownie na kryzys zadłużenia).
Z punktu widzenia analizy technicznej obserwujemy trzecią białą świecę na interwale miesięcznym, jednakże warto zwrócić uwagę, iż jej kształt przypomina formację wisielca (duży dolny cień i stosunkowo mały korpus u góry). Dodatkowo notowania zbliżają się do istotnej linii trendu poprowadzonej po wierzchołkach z grudnia 2009 i listopada 2010 roku (linia czerwona). Opór przez nią wyznaczony, dla obecnej świecy miesięcznej, znajduje się przy poziomie 1,3980. Jednakże aby formacja wisielca została potwierdzona musi zostać wyłamane jej minimum 1,3430 oraz linia trendu poprowadzona po minimach. Dopiero wtedy będzie mogła rozpocząć się realizacja dalszej części potencjalnej struktury klina z minimalnym celem przy poziomie 1,2870. Powyższy scenariusz zdaje się być bardziej prawdopodobny, natomiast alternatywnie rozważając dalszy wzrost eurodolara, po pokonaniu poziomu 1,3860 oraz 1,3980 kurs będzie miał otwartą drogę do szczytu 1,4280.
Na wykresie dziennym notowania wciąż pozostają wewnątrz średnioterminowego zielonego kanału wzrostowego, którego dolne ograniczenie już raz zostało przetestowane i wybronione 22 lutego. Jeśli byki zachowają dotychczasową dynamikę wzrostów i pozostaną nad tą linią, kurs powinien zmierzać do wspomnianego poziomu 1,3980. Istotny opór znajduje się również 60 pipsów wyżej w rejonie 1,4040 ponieważ tam wypada ekspansja 61,8%. Realizacja tego scenariusza wymaga przełamania tegorocznego maksimum 1,3860. Dopiero pokonanie dolnego ograniczenia wspomnianego kanału zmieni techniczny obraz tej pary walutowej co będzie mogło przyczynić się do realizacji scenariusza opisanego przy pomocy wykresu miesięcznego.
GBPUSD – podwyżka najpóźniej w maju
W Wielkiej Brytanii sytuacja wygląda podobnie jak w strefie, z tą różnicą, że CPI (ze względu na podwyżkę VAT) to nie nieco ponad 2%, a okrągłe 4% z perspektywą dalszego wzrostu. Również w tym przypadku problemem jest mandat Banku Anglii (cel inflacyjny) w konfrontacji z niepewnymi fundamentami (z jednej strony silne wskaźniki aktywności, ale z drugiej fatalny PKB w czwartym kwartale). Podobnie jak w przypadku euro, rynek zdyskontował już trzy podwyżki stóp w tym roku (tu nawet z nawiązką) i trudno na ten moment wyobrazić sobie, aby Bank Anglii mógł podnosić stopy jeszcze silniej. W tej sytuacji przestrzeń do umocnienia funta wydaje się ograniczona. W odróżnieniu do euro, szansa na podwyżkę w najbliższych miesiącach wydaje się jednak spora (w lutym 3 członków 9 osobowej Rady głosowało za takim ruchem no i Bank Anglii nie ma problemu krajów PIIGS), a to może sprawiać, iż do czasu pierwszej podwyżki nastroje rynkowe mogą sprzyjać brytyjskiej walucie (zakładając brak przełomu w oczekiwaniach wobec ruchów Fed).
Spoglądając na wykres o skali tygodniowej, notowania przełamały linię trendu wyrysowaną po wierzchołkach z sierpnia i listopada 2009 roku. Fakt ten sprawia, iż należy rozpatrzeć całą strukturę bardziej kompleksowo i przyjrzeć się wykresowi od początku maja 2010 roku. Wtedy też został zapoczątkowany pierwszy etap obecnej fali umacniającej funta względem dolara oznaczonej jako (1/A). Po jej zakończeniu powstała korekta pędząca, której fala „B” wybiła poprzedni wierzchołek (dodatkowo składa się ona z trzech mniejszych podfal „abc”), a następnie ostatnia fala spadkowa „C” kończąc falę rzędu wyższego oznaczoną jako (2/B). Aktualnie zatem powinna powstawać fala trzecia bądź też fala C z pierwszym istotnym oporem w rejonie ekspansji 61,8% w rejonie 1,6440. Na tę chwilę, ponieważ dynamika wzrostów nie jest zbyt duża, można by skłaniać się ku wariantowi z falą „C”, a nie falą „3”, oznaczałoby to, iż po przełamaniu zielonej linii trendu będzie można spodziewać się spadków przynajmniej do dołka 1,5350.
USDCAD – najniżej od ponad 3 lat
O ile rosnące ceny ropy podniosły oczekiwania na podwyżkę w strefie i na Wyspach, ich przełożenie jest jeszcze bardziej wyraźne na oczekiwania wobec ruchów Banku Kanady. Kanadyjska gospodarka radzi sobie lepiej niż europejskie (i niż amerykańska), proces zacieśniania został tam rozpoczęty w ubiegłym roku, a droższa ropa oznacza nie tylko potencjalną presję cenową, ale też korzyść – Kanada jest nie tylko istotnym producentem tego surowca, ale także znaczącym eksporterem netto. W tej sytuacji, dalsze ewentualne wzrosty ceny ropy będą wspierać notowania CAD, nie tylko bezpośrednio, ale również właśnie przez kanał oczekiwań na podwyżki stóp Banku Kanady.
Na wykresie charakterystycznym zjawiskiem jest brak dużej dynamiki spadków natomiast są one bardzo systematyczne i konsekwentnie dolar kanadyjski umacnia się względem amerykańskiego. Chcąc wyznaczyć możliwe poziomy docelowe dla aktualnego ruchu należałoby się oprzeć na pierwszej czytelnej korekcie, która wystąpiła w drugiej połowie 2010 roku (abc), gdyż od tego miejsca można wyrysować zarówno kanał trendowy jak i ekspansję Fibonacci’ego.
Pierwsze wsparcie powinno być zatem niedługo testowane, gdyż jest nim dolne ograniczenie kanału spadkowego i jeśli byki go nie wybronią, wtedy też dynamika spadków może się zwiększyć doprowadzając kurs do ekspansji 161,8% w rejonie 0,9510. Również w tym miejscu znajduje się ostatnie z głównych zniesień Fibonacci’ego 88,6%. Połączenie tych dwóch poziomów wyznaczać powinno silną strefę wsparcia chroniącą popyt przed testem historycznego minimum 0,9060.
Zanegowaniem opisanego scenariusza spadkowego będzie mogło nastąpić dopiero w momencie przekroczenia dołka 1,0137co potencjalnie powinno przyczynić się do powstania większej korekty bądź nawet odwrócenia trendu.
EURPLN – stopy rosną nie tylko w Polsce
Pierwsze dwa miesiące roku przyniosły wyraźny wzrost oczekiwań na podwyżki stóp procentowych w Polsce. Złoty zyskiwał jednak tylko w styczniu, podczas gdy już w lutym tracił. W styczniu bowiem zmiana retoryki RPP była dla rynku zaskoczeniem, a czynniki globalne były sprzyjające. Ten drugi element w lutym oddziaływał już jednak w drugą stronę. W przypadku złotego, waluty rynków wschodzących, kanały oddziaływania globalnych wydarzeń na kurs waluty są nieco inne niż w przypadku głównych walut. Wzrost cen ropy jest co prawda w polskich warunkach kolejnym argumentem za podwyżką, ale jednocześnie jest też czynnikiem ryzyka dla rynków akcji i może prowadzić do wzrostu awersji do ryzyka, czego rezultatem jest przecena złotego. Ponadto odnotowaliśmy, iż potencjał do umocnienia euro ze względu na oczekiwania podwyżek stóp ze strony EBC jest już ograniczony, a ewentualna przecena euro byłaby również dla złotego niekorzystna. Z tego względu w perspektywie najbliższych tygodni ryzyka osłabienia złotego przeważają nad szansami na jego umocnienie. W dłuższym okresie kombinacja ożywienia gospodarczego i podwyżek stóp powinna zaowocować umocnieniem złotego, szczególnie po ustaniu zamieszek w Afryce i na Bliskim Wsch. i po normalizacji na rynku ropy. Jednak jeśli stopy procentowe będą rosnąć również na rynkach rozwiniętych (szczególnie w USA), nawet 4 podwyżki (wyceniane obecnie przez rynek) w tym roku nie przełożą się na istotne umocnienie polskiej waluty.
Spoglądając na całokształt wykresu, również można by skłaniać się nad scenariuszem pro wzrostowym, ponieważ już wcześniej zostało wybronione dno przy poziomie 3,8300 co świadczy o wyczerpaniu siły podaży i umocnienie EUR względem PLN do poziomu 4,0300 jest realne. Przy tym poziomie znajduje się również górne ograniczenie kluczowego zielonego kanału spadkowego. Natomiast w przypadku jego pokonania, otworzyłaby się droga do wzrostów nawet w rejon 4,10 zł za euro. Pro wzrostowy scenariusz zostanie zanegowany dopiero w momencie przełamania wspomnianej silnego wsparcia 3,8300.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Rośnie prawdopodobieństwo wcześniejszych podwyżek stóp przez BoE
poniedziałek, Marzec 21st, 2011
Kurs GBP/USD zareagował wzrostem z 1,6229 do 1,6271 dolara na publikację protokołu z lutowego posiedzenia Banku Anglii. Wybicie do najwyższych poziomów od początku listopada 2010 niemal natychmiast spotkało się z kontrą strony podażowej i kurs szybko wrócił do punktu wyjścia. Jastrzębia wymowa protokołu otwiera jednak szanse na dalsze wzrosty GBP/USD. W tym na pokonanie listopadowego maksimum na poziomie 1,6297 dolara jeszcze w tym tygodniu. Na posiedzeniu Banku Anglii w dniach 9-10 lutego, zakończonym brakiem zmian wysokości stóp procentowych (obecnie główna stopa kształtuje się na rekordowo niskim poziomie 0,5%), pojawiły się trzy głosy za wzrostem kosztu pieniądza.
Andrew Sentence, który od lata 2010 roku niezmiennie głosuje za zaostrzeniem polityki pieniężnej w odpowiedzi na rosnąca inflację, w lutym opowiedział się za podwyżką stóp procentowych o 50 punktów bazowych (pb). Dotychczas głosował on za ruchem o 25 pb. Martin Weale, który w styczniu przyłączył się do Sentence, ponownie głosował za podwyżka kosztu pieniądza o 25 pb. Jego stanowisko poparł Spencer Dale. To zaskoczyło rynek. Jakkolwiek od pewnego czasu pojawiały się spekulacje, że do Sentence i Weale dołączy ktoś trzeci, to oficjalne prognozy zakładały tylko 2 głosy za podwyżką stóp, przy 7 głosach za utrzymaniem kosztu pieniądza na dotychczasowym poziomie. Ostatecznie ten bilans wyniósł 6-3. Na lutowym posiedzeniu Bank Anglii nie zmienił również wartości wartego 200 mld GBP programu skupu aktywów w ramach ilościowego łagodzenia polityki pieniężnej. Niezmiennie też za jego rozszerzeniem głosował Adam Posen, postulując uzupełnienie programu o dodatkowe 50 mld GBP. Trzy głosy za podwyżką stóp procentowych na lutowym posiedzeniu Banku Anglii powinny zwiększać oczekiwania na to, że wobec silnego wzrostu inflacji na Wyspach (4% R/R w styczniu), koszt pieniądza wzrośnie wcześniej niż to się dotychczas zakłada (IV kwartał 2011). To zaś prosta droga do dalszej zwyżki GBP/USD. O godzinie 10:57 funt kosztował 1,6238 dolara wobec 1,6140 wczoraj na koniec dnia.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – wyraźna przecena za Oceanem
poniedziałek, Marzec 21st, 2011
Powrót amerykańskich inwestorów na rynek miał w dniu wczorajszym istotne znaczenie, gdyż mógł potwierdzić lub zanegować poniedziałkowe spadki na europejskich giełdach. Po chwili zawahania na rynku wyraźną przewagę zyskali sprzedający, co sugeruje możliwość większej korekty i pogłębienia spadków również w Warszawie. Wzrost napięcia geopolitycznego nie przełożył się tym razem na umocnienie dolara – amerykańska waluta traciła wobec spadku rynkowych stóp w USA.
S&P500 – Amerykanie sprzedają po długim weekendzie
Podobnie jak pod koniec stycznia, pretekstem do wyprzedaży na rynkach akcji stały się zamieszki w Afryce – wtedy w Egipcie, teraz w Libii. Wątek ekonomiczny tych wydarzeń jest jednak zbyt słaby by stać się motywem większej przeceny. Wydarzenia te stały się pretekstem, ale do kontynuacji przeceny potrzebne jest przekonanie inwestorów, iż wzrosty w najbliższym czasie nie będą kontynuowane. Na razie nie widać innego „czynnika strachu”, który mógłby znacząco przedłużyć korektę. Jeśli nie pojawi się on w najbliższych dniach (kandydaci naszym zdaniem to ciągle Portugalia i Chiny – wczoraj na rynek dotarła informacja, iż władze sugerują bankom przeszacowanie kredytów udzielonych jednostkom samorządowym, co mogłoby spowodować konieczność podnoszenia kapitału) korekta będzie względnie płytka. Standardowa korekta dla indeksu S&P500 w okresie hossy to zazwyczaj 8-10%.
Z technicznego punktu widzenia na kontraktach na indeks S&P500 nadal mamy jedynie realizację zysków. Ważne wsparcie mamy w okolicy 1300 pkt. i dopiero jego przełamanie może zwiastować dłuższy okres spadków.
EURUSD, USDJPY – obligacje drożeją, dolar traci
Dolar zyskiwał w trakcie wtorkowej sesji azjatyckiej i we wczorajszym wczesnym handlu europejskim na fali wzrostu awersji do ryzyka. Nastroje na rynku szybko się jednak zmieniły, a przyczyną był rozwój sytuacji na rynku stopy procentowej. W USA nastąpił wyraźny spadek rentowności, szczególnie na dłuższym końcu krzywej (5-10 lat) w dużej mierze w reakcji na pogorszenie nastrojów na rynku akcji. Nie zmienił tego świetny odczyt indeksu Conference Board, pokazujący, iż nastroje konsumentów są najlepsze od wielu miesięcy. Tymczasem w przypadku euro krótkoterminowe rentowności nawet wzrosły w reakcji na jastrzębią wypowiedź jednego z kandydatów na szefa EBC (http://www.xtb.pl/strona.php?pulsrynku=19542), a rentowności długoterminowych obligacji spadły jedynie nieznacznie (2-3 bp w przypadku bundów, wobec 13-14 bp w przypadku amerykańskich obligacji). W konsekwencji euro szybko odrobiło straty, dolar tracił też wobec jena i funta.
Z technicznego punktu widzenia, sytuacja kupujących na parze EURUSD uległa znacznej poprawie, już po tym, jak notowania odbiły się od linii wsparcia (poprzednia linia oporu, wyrysowana wzdłuż szczytów z początku lutego) tworząc formację młota na wykresie dziennym. Dziś na otwarciu w Europie testowany jest opór 1,3725 i wyjście powyżej tego poziomu powinno oznaczać ruch w kierunku 1,3860. Warto jednak pamiętać, iż sytuację dolara mogą znacząco zmienić publikowane jutro dane o nowych bezrobotnych.
Ważne rozstrzygnięcie może zapaść również na parze USDJPY, gdzie para dotarła do linii poprowadzonej po styczniowych szczytach. Jej przełamanie przekreśliłoby szansę na wzrosty w najbliższym czasie, zaś wykorzystanie jej jako wsparcie oznaczałoby wzrost szansy na powrót do wzrostów.
W kalendarzu – sprzedaż domów, protokół Banku Anglii i bankierzy centralni
Publikowane dziś w USA dane o sprzedaży domów na rynku wtórnym (16.00, konsensus 5,22 mln) raczej nie zmienią istotnie obrazu rynku. Dla dolara ważniejsze mogą być wystąpienia przedstawicieli EBC: Tricheta (18.00), Webera (18.15) i Plossera z Fed (19.30). Plosser jest dla rynków szczególnie interesujący jako potencjalny dysydent (głosujący za szybszym zacieśnieniem monetarnym). W Wielkiej Brytanii opublikowany będzie protokół z ostatniego posiedzenia Banku Anglii (10.30), zaś w Polsce poznamy dane o sprzedaży detalicznej i stopie bezrobocia (14.00, nasza prognoza to odpowiednio 9,8% R/R i 12,8%).
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Komentarz tygodniowy do rynku złotego – złoty czeka na inflację
wtorek, Marzec 8th, 2011
Miniony tydzień nie był specjalnie udany dla notowań złotego. Polska waluta nieznacznie zyskała względem franka, ale traciła do dolara, euro i funta. Zmiany jednak nie są bardzo duże. Większy ruch może być za to przed nami.
Kluczowe były spadki na EURUSD
Osłabienie złotego, jak i innych walut naszego regionu (bieżący tydzień przyniósł spore osłabienie czeskiej korony i forinta http://www.xtb.pl/strona.php?pulsrynku=19382) ma swoje źródło przede wszystkim w ruchach cen na globalnym rynku walutowym, głównie na najważniejszej parze EURUSD. Nie chodzi nawet o skalę osłabienia euro wobec dolara, która w całym tygodniu nie była duża. Natomiast próba umocnienia euro z pierwszej połowy tygodnia nie powiodła się (pomimo gołębiego wystąpienia szefa Fed), co sprawia, iż można oczekiwać dalszych spadków na parze EURUSD i ma negatywny wpływ na waluty naszego regionu.
Rosną premie portugalskiego długu
Miniony tydzień przyniósł silny wzrost premii od portugalskiego długu rządowego. Temat euro kryzysu ciągle nie wrócił na nagłówki globalnych mediów ekonomicznych, jednak istnieje ryzyko, że tak może się stać, a przecena portugalskich obligacji może być tego zwiastunem. Gdyby tak się stało, traciłoby nie tylko euro (względem dolara i franka), ale także złoty (wobec wszystkich głównych walut).
Inflacja w Polsce…
W przyszłym tygodniu poznamy większość polskich miesięcznych danych makro za styczeń. Bez wątpienia najważniejsze będą dane o inflacji konsumenckiej, które zostaną opublikowane we wtorek. Styczniowy CPI pokaże pierwszy wpływ wyższego podatku VAT. Oczekujemy, że inflacja wyniesie 3,4% R/R, co skłoni RPP do pozostawienia stóp procentowych na niezmienionym poziomie na marcowym posiedzeniu. Na ten moment chyba tylko inflacja wyższa niż 3,5% mogłaby zachęcić większość członków RPP do kolejnej podwyżki, co mogłoby umocnić złotego. Inne ważne publikacje to zatrudnienie i wynagrodzenia (środa), protokół z poprzedniego posiedzenia RPP (czwartek) oraz produkcja i PPI (piątek).
…oraz za granicą
Dane o polskiej inflacji będą istotne, ale niemniej ważne mogą okazać się dane publikowane na rynkach globalnych – a tych będzie sporo. Przyszły tydzień jest generalnie okresem publikowania danych o inflacji, m.in. w Chinach, USA i Wielkiej Brytanii. Chińskie dane mogą być istotne z punktu widzenia globalnych nastrojów – wzrost CPI do 5,5% lub wyżej mógłby zostać negatywnie odebrany i spowodować osłabienie złotego. Dane z USA są ważne dla dolara, szczególnie w kontekście rosnących ostatnio rentowności amerykańskiego długu. Wyższa inflacja to silniejsze umocnienie dolara – sygnał niekorzystny dla złotego (i na odwrót). Brytyjskie dane będą ważne dla notowań funta, więc z perspektywy złotego mogą mieć wpływ jedynie na GBPPLN.
Uważamy, iż w najbliższym czasie ryzyko osłabienia złotego jest większe niż jego umocnienia. Na niekorzyść notowań polskiej waluty działać może dalsze osłabienie euro względem dolara, szczególnie gdyby na rynki wrócił temat Portugalii i kryzysu zadłużenia. Na rynkach akcji i surowców przemysłowych również nie ma istotnej przestrzeni do wzrostów cen, które mogłyby kreować popyt na waluty rynków wschodzących. Do tego dochodzą jeszcze popytowe sygnały techniczne na parach ze złotym, co oznacza ryzyko osłabienia polskiej waluty. W piątek tuż przed godziną 15.00 dolar kosztował 2,8980 złotego, euro 3,9200 złotego, frank szwajcarski 2,9800 złotego, zaś funt brytyjski 4,6350 złotego.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – Bernanke osłabił dolara
czwartek, Marzec 3rd, 2011
Ben Bernanke dyskutując po raz pierwszy z republikańskim Kongresem nie powiedział w zasadzie nic nowego. Jednak przy braku innych czynników jego gołębia retoryka wystarczyła wczoraj do osłabienia dolara i wzrostu cen obligacji. Dziś decyzja Banku Anglii oraz tygodniowe dane z USA.
Bernanke murem za QE2
Ben Bernanke był krytykowany przez wielu Republikanów za kontrowersyjny program interwencji na rynku obligacji, jednak bronił poczynań Fed z pełną determinacją. Powtórzył on, iż inflacja w USA jest na ten moment bardzo niska (odwołując się do inflacji bazowej i tym samym nie dając posłuchu głosom, iż w obecnych okolicznościach należałoby koncentrować się na inflacji ogółem). Najważniejsze było jednak sformułowanie, iż „dopóki nie zobaczymy okresu silniejszego wzrostu zatrudnienia, nie możemy uznać, iż mamy do czynienia z prawdziwym ożywieniem”. Po pierwsze, Bernanke tym razem mówi o zatrudnieniu, podczas gdy wcześniej koncentrował się na stopie bezrobocia (ostatnie dwa raporty pokazały szybki jej spadek przy niewielkim wzroście zatrudnienia). Po drugie, słowo „okres” oznacza, iż nie wystarczy jedna czy dwie dobre publikacje, aby skłonić Fed do zacieśniania. Dokonując zmian w polityce monetarnej dopiero po uzyskaniu pewności, iż zatrudnienie wyraźnie rośnie Fed jednoznacznie preferuje ryzyko nadmiernego wzrostu inflacji niż ryzyko spowolnienia gospodarczego. Tym samym, jeśli ktoś liczył na wycofanie się Fed z części QE2, taka retoryka rozwiewa wątpliwości – jest to skrajnie mało prawdopodobne.
EURUSD – ważny poziom 1,3750
Gołębia retoryka Bernanke przy braku innych kluczowych czynników przełożyła się na osłabienie dolara względem euro i tym samym korekta wzrostowa przedłużyła się do trzech dni. Możemy mówić cały czas o korekcie, gdyż poziom 1,3750 nie został pokonany – jego test w dniu wczorajszym zakończył się niepowodzeniem. Tym samym nadal może zrealizować się formacja głowy i ramion, która prowadziłaby do głębszych spadków. Sygnałem powrotu do „gry” niedźwiedzi na parze byłoby przełamanie linii równoległej do poprowadzonej po lokalnych dołkach – obecnie w okolicach 1,3660, a następnie poziomu 1,3606. Potwierdzeniem siły sprzedających będzie jednak dopiero zanegowanie wyrysowanej w poniedziałek (na interwale H4) formacji objęcia hossy. Scenariusz spadkowy zostanie zanegowany, jeśli notowania pary wzrosną powyżej poziomu 1,3750.
W dłuższym terminie dla notowań euro może mieć znaczenie także sukcesja na stanowisku szefa EBC, o której coraz więcej spekuluje się na rynku. Do tej pory pewnym kandydatem wydawał się jastrzębi szef EBC Alex Weber. Wczoraj pojawiły się informacje, iż nie będzie on kandydował, ale Bundesbank zaprzeczył, jakoby zostało to już sprecyzowane.
TNOTE – udana aukcja 10-latek
Retoryka Bernanke była jednym z czynników, który wczoraj doprowadził do wzrostu cen amerykańskich obligacji. Drugim była udana aukcja 10-latek. Emisja na kwotę 24 mld USD spotkała się z większym zainteresowaniem niż zwykle, szczególnie inwestorów zagranicznych, a to pomogło Skarbowi osiągnąć lepsze ceny i poprawiło sytuację na rynku wtórnym. Mimo to, spadek rentowności wygląda na moment obecny na korektę ostatnich silnych wzrostów.
W kalendarzu – stopy i produkcja na Wyspach, tygodniówki w USA
Dziś o godz. 13.00 poznamy decyzję Banku Anglii. Nie zmieni on poziomu stóp procentowych, ale będzie to okazja dla rynku do wyrażenia poglądu na temat perspektyw funta. Po bardzo słabych danych za czwarty kwartał (PKB obniżyło się o 0,5% q/q) wydawało się, iż temat podwyżek został odłożony na bliżej nieokreśloną przyszłość. Jednak zaskakująco silne wzrosty indeksów PMI w styczniu przy wysokiej inflacji, oznaczają, iż znów podwyżki są obiektem spekulacji. Przed decyzją Banku Anglii poznamy dane o brytyjskiej produkcji (10.30, konsensus +0,4% m/m). W USA o 14.30 tygodniowe dane o nowych bezrobotnych. Konsensus to 410 tys., czyli nieznacznie mniej niż tydzień wcześniej (415 tys.). Nie można jednak wykluczyć, iż intensywne śnieżyce w USA (mają wpływ na proces rejestracji bezrobotnych) znów sprawią, iż wartość ta będzie odbiegać od oczekiwań.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – wyraźna przecena dolara
czwartek, Luty 10th, 2011
Już we wczorajszym komentarzu podkreślaliśmy, iż Egipt przestaje mieć znaczenie dla rynków. Wczoraj, szczególnie w trakcie sesji w USA, ta kwestia już w ogóle nie zajmowała inwestorów, a amerykańskie indeksy osiągały nowe lokalne maksima. Tracił też dolar, co mogłoby sugerować, iż oczekiwania rynku przed publikowanymi w drugiej połowie tygodnia danymi z rynku pracy USA nie są wygórowane.
Rynki akcji – ISM w górę, Wall Street na nowych maksimach
Zaskoczeniem dla rynków okazał się silny wzrost indeksu ISM. Indeks w styczniu odnotował wzrost do poziomu 60,8 pkt., co może sugerować, iż amerykańska gospodarka znów przyspiesza po okresie wolniejszego wzrostu latem i jesienią ubiegłego roku. Wcześniej podobnym zaskoczeniem był brytyjski PMI, rosnąc o 3,7 pkt. do 62 pkt., co może skłaniać do poglądu, iż słabe dane o PKB za czwarty kwartał były w dużym stopniu jednorazowym ewenementem. Notowania na rynkach akcji kontynuowały wczoraj silne wzrosty i tak naprawdę odczyt indeksu ISM miał tu znaczenie drugorzędne. Po tym, jak piątkowe tąpnięcie nie uruchomiło większej wyprzedaży inwestorzy mogli dojść do wniosku, iż na pretekst do większej korekty trzeba będzie jeszcze poczekać.
Sytuacja kontraktów na indeks S&P500 idealnie wypełniła obraz techniczny. Po piątkowej przecenie i spadkach z wczesnego handlu azjatyckiego w poniedziałek, rynek obronił dolne ograniczenie formacji klina wzrostowego, w której notowania pozostają od końca sierpnia (kończąc zarazem krótką korektę nieregularną ABC), co z technicznego punktu widzenia było argumentem za ustanowieniem nowych lokalnych maksimów i sugeruje test górnego ograniczenia klina na poziomie ok. 1320 pkt. Ze względu na szybkie zawężanie się klina, nieuchronne będzie opuszczenie go przez cenę w najbliższej przyszłości, co również może mieć wpływ na notowania.
EURUSD, USDJPY – dolar słaby przed danymi z rynku pracy
Bieżący tydzień przynosi silną przecenę dolara. Przecena dolara względem euro, funta czy dolara australijskiego (nie mówiąc już o walutach rynków wschodzących) mogłaby być uzasadniona szybkim ustaniem obaw geopolitycznych i powrotem dobrych nastrojów na rynki globalne. Po części tak może być, jednak to nie tłumaczyłoby wyraźnej przeceny wobec jena. Wydaje się, iż rynek nie liczy na pozytywne zaskoczenia z rynku pracy. W tej sytuacji, gdyby takie miały miejsce (zwłaszcza w przypadku piątkowej publikacji) dolar mógłby wyraźnie zyskać, póki co jednak ostatnie dane tygodniowe sugerują, iż miesięczne raporty z rynku pracy będą co najwyżej przeciętne.
W notowaniach EURUSD wzrosty przyspieszyły po pokonaniu oporu w okolicach 1,3750. O ile wzrost do tego poziomu świadczył przede wszystkim o sile euro (więcej o ostatniej hossie euro piszemy w styczniowym miesięczniku), o tyle ostatnie wzrosty to przede wszystkim słabość amerykańskiej waluty. Równość korekt z połowy i końca lutego pozwala nam na wyrysowanie nowego kanału wzrostowego na tej parze, który na chwilę obecną wyznacza opór w okolicach 1,39.
Jak już zostało wspomniane, do obraz dolara tracącego na fali rosnącego apetytu na ryzyko nie pasują spadki na parze USDJPY, zwłaszcza po wczorajszych wzrostach amerykańskich rentowności w odpowiedzi na indeks ISM. Para USDJPY „zmarnowała” w ostatnim czasie kilka okazji wzrostowych (przede wszystkim chyba obniżkę japońskiego ratingu) i zejście poniżej wsparcia 81,82 zaowocowało wczoraj silnymi spadkami. Warto zwrócić uwagę, iż przecena została zatrzymania w nieprzypadkowym miejscu, bo na wsparciu wynikającym z linii poprowadzonej po minimach z października i przełomu roku. Jeśli i to wsparcie zostanie pokonane, para może celować w nowe historyczne minima. Samo wykorzystanie wsparcia nie oznacza też jeszcze powrotu do wzrostów – takim sygnałem byłoby dopiero pokonanie linii przebiegającej po tegorocznych lokalnych maksimach – obecnie w okolicach 82,70.
W kalendarzu – raport ADP
Środowy kalendarz zawiera co prawda takie publikacje jak PPI w strefie euro (godz. 11.00), dane o zapasach paliw w USA (16.30), czy raport Challengera (13.30), ale uwaga rynku będzie skierowana w zasadzie wyłącznie na raport ADP. Raport ADP jest oddzielnym (od rządowego) badaniem statystycznym mającym pokazać zmiany zatrudnienia w sektorze prywatnym. W poprzednim miesiącu (dane za grudzień) raport zaszokował inwestorów pokazując przyrost zatrudnienia o 297 tys. Te fantastyczne dane nie zostały jednak potwierdzone w raporcie rządowym. Po tak wyraźnym zaskoczeniu oczekiwania przed dzisiejszym odczytem mogą się wyraźnie różnić, jednak konsensus pokazuje, iż rynek potraktował grudniowy fenomen jako jednorazowy. Dane zostaną opublikowane o 14.15, konsensus zakłada wzrost zatrudnienia o 145 tys.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – Fed w nowym składzie
czwartek, Styczeń 27th, 2011
Fatalne dane z Wielkiej Brytanii przełożyły się wczoraj na silną przecenę funta, jednak nie zaszkodziły wzrostowemu scenariuszowi w notowaniach EURUSD. Ta para czeka dziś na komunikat Fed w nowym składzie głosującym. Ponadto w USA dane o sprzedaży domów oraz zapasach paliw.
GBPUSD – fatalne dane z Wysp
Według wstępnych szacunków brytyjski PKB w czwartym kwartale skurczył się o 0,5% q/q, podczas gdy rynek oczekiwał wzrostu takie właśnie skali. Różnica jest ogromna i choć na razie nie wiadomo do końca co jest jej przyczyną (składowe zostaną opublikowane przy drugim odczycie), odchylenie od oczekiwań jest na tyle duże, iż musi dotyczyć głównych agregatów (jak popyt konsumpcyjny czy inwestycyjny), a nie jedynie tzw. zmiennych rezydualnych jak zapasy. Dane są zmartwieniem dla brytyjskiego rządu i banku centralnego a zarazem ciosem dla notowań funta. Rząd w takich okolicznościach ma utrudnione zadanie konsolidacji fiskalnej, zaś bank centralny nie jest w stanie odpowiedzieć na rosnącą inflację (3,7% w grudniu).
Właśnie brak szans na podwyżki stóp przewidywalnej przyszłości to główny wniosek z raportu o PKB i czynnik, który przez dłuższy czas może ciążyć notowaniom funta. Warto zwrócić uwagę, iż sytuacja techniczna po wczorajszym spadku na parze GBPUSD z okolic 1,60 do mniej niż 1,58 też nie wygląda najlepiej. Na interwale tygodniowym rysuje się formacja głowy z ramionami i już sam test linii szyi oznaczałby spadek notowań pary w okolice 1,54. To będzie zależnie nie tylko od brytyjskich danych, ale także od notowań EURUSD. Przyjmując jednak, iż średnioterminowy potencjał wzrostowy na EURUSD powoli się wyczerpuje, złe dane z Wielkiej Brytanii tylko zwiększają prawdopodobieństwo spadkowego scenariusza.
EURUSD – nowy skład głosujący Fed
Wydarzeniem tego tygodnia jest trwające od wczoraj posiedzenie Fed. Jak już zaznaczyliśmy w poniedziałkowym komentarzu Fed nie zmieni parametrów polityki pieniężnej, również ton komunikatu powinien być zbliżony do tego z grudnia. W Fed zmienia się jednak skład głosujący – jak co roku zmienia się czwórka prezesów regionalnych dystryktów Fed, którzy mają prawo głosu. Oznacza to, iż głosu nie ma już T. Hoenig, który regularnie zgłaszał odrębny od konsensusu pogląd. W tej sytuacji rynek oczekuje, iż komunikat Fed będzie jednomyślny. Nie jest to jednak przesądzone. Z czwórki nowych głosujących, dwójka prezesów: C.Plosser i R.Fisher to jastrzębie, którzy nie byli zwolennikami jesiennej ekspansji monetarnej. Dwójka dysydentów byłaby już poważnym zmartwieniem dla Bena Bernanke, który jako prezes Fed powinien szukać konsensusu. Pozostaje pytanie, czy ta dwójka zdecyduje się na zgłoszenie odrębnego poglądu już teraz, czy np. będzie chciała poczekać do marcowego posiedzenia, kiedy znane będą dwa kolejne miesięczne raporty z rynku pracy.
Z rynkowego punktu widzenia, jednomyślne głosowanie nie wniosłoby wiele, wyłamanie się jednego lub dwóch członków Fed mogłoby natomiast przynieść umocnienie dolara, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego przecenę na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni. Ta przecena, była kontynuowana wczoraj na parze EURUSD, która cały czas wykorzystuje linię trendu jako wsparcie. Para zbliża się do oporu w okolicach 1,3750, wsparcia to właśnie wspomniana linia trendu a także poziom 1,3540. Dopiero przełamanie tego ostatniego mogłoby sygnalizować rozpoczęcie większych spadków.
Rynki akcji – silny wzrost Conference Board
Pozytywnym zaskoczeniem okazał się wczorajszy odczyt indeksu Conference Board. Indeks obrazujący nastroje konsumentów wzrósł z 53,3 pkt. do 60,6 pkt. – najwięcej od maja ubiegłego roku. Jednak sama publikacja danych nie wywołała pozytywnej reakcji rynku. Rynki akcji notowały wczoraj wzrosty, jednak głównie w ostatniej godzinie handlu na Wall Street oraz w handlu posesyjnym. Warto zwrócić uwagę, iż wzrosty w USA od kilku dni napędzane są przez dość wąską grupę spółek. Silnie zwyżkuje indeks Dow Jones, który niemal codziennie notuje nowe maksima, zbliżając się do poziomu 12000 pkt., natomiast wzrosty na S&P500 są już słabsze – cały czas obowiązuje tu lokalne maksimum z 19 stycznia. Pomimo bardzo silnego wykupienia rynku, cały czas brakuje czynnika, który mógłby być tematem przewodnim korekty. Co więcej, na moment obecny korekta postrzegana jest dość powszechnie jako potencjalna okazja do zakupów, a to nie sprzyja głębszej przecenie.
W kalendarzu – Fed, minutes Banku Anglii i dane z USA
Komunikat Fed zostanie opublikowany o godz. 20.15 naszego czasu. Wcześniej poznamy protokół z ostatniego posiedzenia Banku Anglii. Nie można wykluczyć, iż wobec silnego spadku notowań funta w dniu wczorajszym, protokół będzie okazją do kolejnego ruchu, choć zawarte w nim informacje będą już nieco przestarzałe – członkowie Rady na ostatnim posiedzeniu nie znali jeszcze danych o inflacji, nie mówiąc już o PKB. W USA poznamy dane o sprzedaży (16.00, konsensus 300 tys.), a także o zapasach paliw (16.30). Rynek oczekuje wzrostu zapasów (wyraźnie taniejącej wczoraj) ropy o 1,2 mln baryłek.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL
Poranny komentarz rynkowy – wyniki w cieniu odejścia Jobsa
wtorek, Styczeń 18th, 2011
Po spokojnym poniedziałku ze względu na święto w USA, dziś czekają nas wyniki spółek, jak i dane makroekonomiczne. Prawdopodobnie jednak na rynku najgłośniej będzie o odejściu Steve’a Jobsa z Apple.
Rynki akcji – Apple bez Jobsa
Po zakończeniu sesji w Stanach Zjednoczonych Apple poda wyniki za ostatni kwartał minionego roku. Generalnie byłoby to jedno z ważniejszych wydarzeń dnia. Jednak raport kwartalny zostanie przesłonięty podaną wczoraj wiadomością o odejściu z bieżącej działalności w firmie, założyciela i szefa spółki – Steve’a Jobsa. Ta sytuacja powtarza się po raz drugi, Jobs już w 2004 czasowo opuścił firmę z powodów zdrowotnych, zaś w 2009 roku brał długi urlop zdrowotny. Ta informacja będzie zapewne miała spory negatywny wpływ na cenę akcji Apple, ale jej wpływ na szeroki rynek nie powinien być istotny (choć przy obecnym wykupieniu rynku niczego nie można wykluczyć). Jaj na razie nie widać negatywnej reakcji w notowaniach amerykańskich kontraktów w handlu azjatyckim.
CSJ o chińskim PKB i limitach kredytowych
Chinese Securities Journal poinformował, iż chiński PKB w minionym roku wzrósł o 10,1%, tj. więcej niż w roku 2009. Jednocześnie, zmniejszony zostanie limit udzielonych kredytów przez chińskie banki. Według gazety ma on wynieść 7,2-7,5 bln juanów, wobec 7,5 bln w roku minionym. W 2010 roku jednak nowe kredyty wyniosły ostatecznie 7,95 bln juanów. Dokładne dane o PKB, a także miesięczne figury za grudzień poznamy w czwartek. To jednak nie PKB, ale przede wszystkim dane o inflacji zdecydują, jaki wpływ na rynki Chiny będą miały w najbliższym czasie.
EURUSD – Plosser o polityce monetarnej
Charles Plosser, szef filadelfijskiego oddziału Fed, we wczorajszym wystąpieniu powiedział, iż nie wykluczyłby podwyżki stóp procentowych jeszcze w tym roku gdyby wzrost gospodarczy był satysfakcjonująco wysoki, nawet jeśli nie doszłoby do wyraźnej redukcji stopy bezrobocia. Ta wypowiedź mocno kontrastuje z tym co w minionym tygodniu powiedział B.Bernanke: nawet 3-4% wzrost w tym roku nie obniży satysfakcjonująco stopy bezrobocia (dając tym samym do zrozumienia, iż luźna polityka monetarna jest uzasadniona). Plosser jednak już wcześniej był sceptyczny co do wprowadzenia QE2, twierdząc, iż nie pomoże to wydatnie w walce z bezrobociem, a zagrozi długookresowej stabilności cen. Plosser jest w tym roku głosującym członkiem Fed, jednak jego poglądy znajdują się w mniejszości. Dopiero większy rozłam w Fed mógłby mieć zauważalny wpływ na rynek.
Tymczasem wczoraj notowania EURUSD po dość silnym cofnięciu wykorzystały przełamane wcześniej górne ograniczenie kanału spadkowego jako wsparcie, wracając w okolice 1,3350. To oznacza, iż wzrosty w krótkiej perspektywie są realne. Kluczowym ograniczeniem pozostaje strefa oporu 1,3420-1,3490. Gdyby udało się ją pokonać, para miałaby otwartą drogę do 1,3750.
W kalendarzu – wyniki i dane makro
Po sennym poniedziałku, wtorek powinien przynieść na rynkach wyraźne ożywienie. Przemawia za tym kalendarz publikacji raportów ze spółek oraz danych makro. Wyniki w USA podadzą Citigroup (przed sesją, konsensus 8c), Apple (po sesji, konsensus 5,36 USD) i IBM (po sesji, konsensus 4,08 USD). Dziś jeszcze te reporty mogą pozostawać w cieniu odejścia Jobsa, ale znaczna ich liczba w kolejnych dniach powinna skoncentrować uwagę rynku na wynikach. Wśród danych makro nie ma figur o kluczowym znaczeniu dla rynków w wymiarze globalnym, jednak jest kilka publikacji drugoplanowych, takich jak indeks ZEW (11.00, konsensus 6,8 pkt.), czy wskaźnik aktywności w rejonie Nowego Jorku (14.30, konsensus 12,8 pkt.), bądź takich, które będą istotne dla wybranych rynków: inflacja w Wielkiej Brytanii dla funta (10.30, konsensus 3,3%) i decyzja Banku Kanady dla notowań dolara kanadyjskiego (15.00, rynek nie oczekuje zmian stóp). W Polsce o 14.00 poznamy dane o zatrudnieniu i wynagrodzeniach, ale nie powinny one mieć wpływu na złotego. Bony skarbowe zaoferują Hiszpania (12 i 18 mies.) oraz Grecja (13 tyg.), te przetargi nie powinny jednak mieć istotnego wpływu na rynek.
Wiadomość pochodzi z serwisu XTB.PL





















